PERSPEKTYWA ALINY.
– Dobrze, proszę pani... Co!? – wykrzyknął w szoku, a jego stopa gwałtownie uderzyła w hamulec.
Gwałtowność tego manewru rzuciła mnie do przodu, ale na szczęście miałam zapięte pasy. Mimo to mój tablet upadł na podłogę samochodu.
– Co u licha, Jordanie! – krzyknęłam z bijącym mocno sercem.
– Bardzo panią przepraszam – skruszył się, a w jego oczach widać było wyraźny żal. – Ale






