PUNKT WIDZENIA ALINY.
Boże, proszę, nie!
– Wybaczcie, panowie. Moja narzeczona bywa czasem... absorbująca – odpowiedział gładko Lucian.
Powoli odwróciłam się, aby sprawdzić ekran jego laptopa, i potwierdziłam to, co już wiedziałam.
Pięć twarzy wpatrywało się we mnie, niektóre z szokiem, inne z rozbawionymi uśmiechami.
– O Boże – wykrztusiłam w przerażeniu, ukrywając twarz w klatce piersiowej Luci






