PUNKT WIDZENIA ALINY.
– Do jakiego znowu...?
– Co?!
Zarówno Talia, jak i Jordan odezwali się w tym samym momencie.
– Nie zmuszaj mnie do powtarzania, Jordanie – powiedziałam z poirytowaniem.
– Ależ proszę pani, szefa tam nie ma – poinformował mnie Jordan.
– Wiem o tym! – warknęłam na samą wzmiankę imienia Luciana. – Muszę się wyładować – powiedziałam mu.
– A może zamiast tego zawiozę panią na siło






