Moana
Po naszej małej śniadaniowej randce wyruszyłyśmy na trening. Zostawiłam Ellę w ośrodku treningowym, po czym udałam się do sierocińca, by spędzić kilka godzin pracując jako wolontariuszka i pomagając Sophii.
Odkąd Ella wspomniała, że chciałaby nazywać mnie swoją matką, moje serce nie mogło przestać trzepotać. Na samą myśl o tym czułam zarazem niepokój, jak i ekstazę; rozważałam to już wcześni






