Ella
Gwar otaczającego mnie lotniska zdawał się tylko potęgować mój i tak już narastający stres.
Zawsze nienawidziłam lotnisk. Dla mnie były one niczym innym, jak wywołującą niepokój kakofonią szurających stóp, ściszonych rozmów i powtarzających się komunikatów płynących z głośników.
Niczym zwierzę w klatce, krążyłam tam i z powrotem po holu, co kilka sekund rzucając spojrzenie na wielki cyfrowy z






