**Aiden**
Droga powrotna minęła w milczeniu, miasto rozmywało się za oknem – tylne światła, neony, nic, czemu chciałoby mi się nadawać nazwy, bo w mojej głowie wciąż panował pieprzony mętlik.
Patrzyłem, jak mój chłopiec karmi swoim kutasem boginię i połyka ją w całości na scenie, i tak, mój kutas stawał na baczność więcej razy, niż byłem w stanie zliczyć – bez ściemy, tak było – a ryk tłumu uderzy






