**Aiden**
"Co ty tu robisz? Czyś ty do reszty oszalał?"
Jego głos dobiegł zza moich pleców, ostry i cichy, gdy drzwi toalety zamknęły się z głuchym łoskotem. "Musiałem pobyć przez chwilę sam."
Nie odwróciłem się. Moje dłonie spoczywały płasko na umywalce, knykcie zbielały, jakbym w ten sposób mógł utrzymać równowagę. "Czy nie powinieneś być tam, ściskając dłonie i posyłając swój zwycięski uśmiech?






