**Noah**
Droga w górę od lotniska wiła się przez świat, który nie wydawał się prawdziwy — świeży śnieg piętrzył się na sosnach, dachy przypominały posypane cukrem, a sznury ciepłych światełek zwisały z balkonów, jakby ktoś pomalował góry na złoto. Aspen wyglądało idealnie jak z pocztówki, a moje ciało siedziało w SUV-ie jak dobry rekwizyt, potakując w odpowiednich momentach. Ale moja głowa była gd






