**Noah**
Moje serce uderzyło o żebra z taką siłą, że aż zabolało. Przez ułamek sekundy nie mogłem nawet zaczerpnąć tchu.
– Co do cholery...?
Dłoń Williama zacisnęła się na moim gardle, zanim pchnął mnie z powrotem na ścianę. Powietrze gwałtownie uciekło z moich płuc. Potem mnie puścił, ale nie odszedł daleko – jego ciało wciąż mnie osaczało, a oczy były płaskie i zimne jak zimowa stal. Zakaszlałem






