**Noah**
Droga powrotna do rezydencji zlała się w jedno. Wszyscy byli głośni, rozbawieni, wyczerpani. Zanim weszliśmy do środka, połowa gości była już boso, śmiejąc się i rzucając na dobranoc pożegnania w holu.
Lexie oparła się o mnie, lekko zarumieniona od wina. "To było idealne, prawda?"
"Ta" – powiedziałem, wymuszając uśmiech.
"Tworzymy zgrany zespół". Jej głos zniżył się do szeptu, który musną






