**Aiden**
Noah spał w moich ramionach.
Jego oddech był cichy. Miarowy. Jego ciało było ciasno przytulone do mojego, skóra wciąż ciepła, a rzęsy drżały lekko, jakby wciąż śnił.
I Boże, wyglądał pięknie.
Przytuliłem go mocniej.
Było w tym coś świętego – mieć go takiego, bezbronnego i ufnego, wtulonego we mnie, jakbym był jego schronieniem. Jakbym był *bezpieczny*.
Ale prawda była taka... że nie zaws






