Wróciłam do mieszkania i opadłam na krzesło przed komputerem, mając nadzieję, że cyfrowy świat przyniesie mi choć odrobinę pocieszenia.
Gdy uruchamiałam system, moja skrzynka odbiorcza wydała z siebie dźwięk powiadomienia o nowej wiadomości. Był to e-mail od Pippy, a moje serce przyspieszyło z mieszanki oczekiwania i przerażenia. Wspominała, że prześle mi cyfrowe kopie zdjęć, które zrobiła Vivienn






