Droga do rezydencji Vance'ów dłużyła się w nieskończoność, a mój umysł pochłaniał wir niepokojących myśli. Pilny telefon od Simone wezwał mnie w to miejsce, a strach, który rósł we mnie od naszego ostatniego spotkania, tylko się nasilił. Zbliżając się do wspaniałej posiadłości, nie mogłam opędzić się od poczucia, że jestem tu intruzem, gościem w świecie intryg i oszustw.
Moje serce zabiło mocniej,






