Kiedy Declan i ja wróciliśmy na przyjęcie, Chloe powitała nas uśmiechem tak promiennym, jak świeczki, które właśnie miała zapalić. – Dziewczynki są gotowe na krojenie tortu! – oznajmiła, a jej entuzjazm był teraz znacznie wyraźniejszy, gdy poczuła się swobodniej.
Declan spojrał na mnie i szepnął: – Chyba będę się zbierał – po czym ruszył w stronę Diesela. Pies wyglądał na wykończonego, jakby dziew






