Obudziły mnie pierwsze promienie dziennego światła wpadające przez zasłony. Mrugnięciem otworzyłam oczy, a kiedy rozejrzałam się po pokoju, zobaczyłam Opal siedzącą na skraju mojego łóżka; patrzyła na mnie swoimi wielkimi, zielonymi oczami.
– Dzień dobry! – wykrzyknęła z promiennym uśmiechem, a jej entuzjazm był zaraźliwy, nawet o tak wczesnej porze.
Odwzajemniłam uśmiech, odpychając od siebie znu






