Poranne słońce leniwie wschodziło nad miastem, gdy wyrwało mnie ze snu nieustanne brzęczenie telefonu. Zaspanym ruchem sięgnęłam po niego na szafkę nocną, mrużąc zaspane oczy na identyfikator dzwoniącego. Głosił: \"Simone\". Moje serce podskoczyło, gdy odebrałam połączenie.
– Sienna, to ty? – głos Simone brzmiał słabo, ale był pełen ulgi.
– Tak, Simone, to ja. Co się dzieje? – zapytałam, a serce b






