Nadszedł czwartkowy wieczór, a my po raz kolejny ulokowałyśmy się w przestronnej sali konferencyjnej. Declan jeszcze nie dotarł, więc byłyśmy tylko my dwie z Diną, uwięzione w swoim towarzystwie. Nie mogłam nie zauważyć, jak układała akta i dokumenty na swoim biurku, subtelnie odsuwając moją pracę na boczny tor.
Odwróciła się do mnie, a jej usta wygięły się w uśmiech, który nie sięgał oczu.
„Sienn






