Siedziałam w mieszkaniu Declana, a panującą w nim ciszę przerywało jedynie radosne szczekanie Diesela, gdy rzucałam mu zabawkę. Jego entuzjazm był zaraźliwy, a ja łapałam się na tym, że śmieję się, widząc, jak dumnie kręci się w kółko z piłką w pysku.
To była miła odskocznia od myśli o spotkaniu Declana z ojcem. Ten człowiek oznaczał kłopoty, nawet w relacji z moją matką. Nie mogłam wiele z nią zd






