Zegar złowieszczo tykał na ścianie; każda mijająca sekunda zdawała się dłuższa od poprzedniej. Postanowiłam wykonać kilka telefonów przed przyjazdem Declana. Miałam nadzieję, że zarząd poradzi sobie z Prestonem, chyba że ten dysponował jakimiś innymi koneksjami poza wujem.
Wyszłam z biura, by zrobić sobie kawę, nieuchronnie natykając się na kilku współpracowników w pokoju socjalnym. Czekając, aż z






