Schodzenie samolotu przypominało nurkowanie w nieznaną otchłań, podróż w ciemność bez gwarancji przetrwania. Obok mnie dłonie Declana zaciskały się na podłokietnikach; jego knykcie zbielały z napięcia. Wymieniliśmy spojrzenia, milczący komunikat przeszedł między nami niczym zakodowana wiadomość w strefie działań wojennych.
Kostaryka. Kraina piękna i niebezpieczeństwa, gdzie każdy cień skrywa poten






