Z PUNKTU WIDZENIA DECLANA
Taksówka turkotała po mokrych od deszczu ulicach, a blask miejskich świateł otaczał miękką aureolą Declana i Asha, gdy w milczeniu zmierzali do celu. Umysł Declana tętnił nerwową energią, a jego palce niespokojnie stukały o udo; wpatrywał się przez okno w krople deszczu, które kreśliły leniwe wzory na szkle.
– Dzięki jeszcze raz, że pojechałeś ze mną, Ash – powiedział Dec






