Pokój hotelowy wydawał się duszny, dusząc mnie swoją przytłaczającą ciszą. Chodziłam tam i z powrotem, a moje nerwy były napięte niczym struna gotowa pęknąć w każdej chwili. Declan był nieobecny przez całą wieczność, a z każdą mijającą chwilą mój niepokój narastał jak przybierająca fala.
Gdy drzwi w końcu się otworzyły, ulga spłynęła na mnie niczym chłodna bryza w upalny dzień. Declan wszedł do śr






