Powietrze iskrzyło od napięcia, gdy uścisk Mary na moich ramionach zacieśnił się, a jej palce wbiły się w moją skórę niczym szpony. Wpatrywałam się w nią w osłupiałym milczeniu, gdy potrząsnęła mną gwałtownie, a jej głos podniósł się do gorączkowego tonu.
– On nie oddycha, Sienno! – krzyknęła, a jej słowa odbiły się echem od ścian hotelowego korytarza. – On może nie żyć!
Szamotałam się, próbując u






