Gdy mierzaliśmy do stadionu, oczekiwanie buzowało we mnie jak napój gazowany, a każdy krok potęgował ekscytację wirującą w mojej piersi. Chloe i Rowan szli obok mnie, a nasza rozmowa przeplatana była paplaniną o nadchodzącym meczu. Dzisiejszy wieczór wyznaczał kulminację sezonu hokejowego, ostatni mecz Declana. Byliśmy zdeterminowani, by być świadkami jego zwycięstwa i kibicować mu, aż zedrzemy so






