Brock podszedł bliżej, ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy, witając mnie fałszywą uprzejmością. – No proszę, proszę, spójrzcie tylko, kto raczył się zjawić. Jak się masz, Cece?
Zacisnęłam szczękę; gniew kipiał tuż pod powierzchnią. Miałam nadzieję uniknąć niepotrzebnych pogawędek, ale nie mogłam zignorować tych drwin. – Skończ z tą szopką, Brock. Wezwałeś mnie tutaj, więc teraz przedstaw swoje żąda






