Złopotałam powiekami, otwierając oczy; głowa pulsowała tępym bólem. Choć moje ciało było ociężałe z wyczerpania, czułam, że moje ruchy są skrępowane. Zamrugałam i rozejrzałam się po otaczającej mnie przestrzeni.
Pomieszczenie było większe, niż się spodziewałam. Wyglądało na stodołę, która emanowała aurą zaniedbania.
Powietrze było stęchłe, niosło ze sobą zapach wilgotnego drewna i gnijącego siana.






