languageJęzyk

10: Co Beatrice zrobiła, by zatrzymać Caitlin?

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Willa i Xylia były zupełnie oszołomione. Nie spodziewały się, że Caitlin nagrała film.

Widząc nagranie swoich dwóch synów tak okrutnie znęcających się nad Howardem, obie kobiety nie odważyły się wypowiedzieć ani słowa. Poczucie winy malowało się na ich twarzach, gdy spuściły głowy.

Beatrice wstała, opierając się na lasce. Mocno uderzyła nią o podłogę.

*Trzask!*

Dźwięk odbił się echem w sali, przerażając wszystkich.

„Niedopuszczalne! Absolutnie niedopuszczalne! Kyle, Quinton – jak mogliście zrobić coś takiego Howardowi?”

Jej serce pękło, a w oczach stanęły łzy.

Grace, zawsze chętna do odgrywania roli posłusznej synowej, podeszła, by ją pocieszyć. „Matko, proszę, nie denerwuj się. Nie warto narażać swojego zdrowia.”

Zwróciła się do Howarda, udając troskę. „Howardzie, kochanie, nic ci nie jest? Chodź do babci. Pozwól, że zobaczę, czy nie jesteś ranny.”

Howard nie ruszył się w stronę Grace. Zamiast tego podszedł bliżej Caitlin, wtulając się w jej ramiona.

Caitlin uklękła, by objąć syna, w milczeniu go pocieszając i dodając otuchy.

Kyle i Quinton, widząc gniew Beatrice, nie śmieli się stawiać. Zamiast tego wybuchnęli płaczem.

„Spójrzcie na siebie!” – zbeształa ich Beatrice. „Znęcaliście się nad swoim małym bratem, a on nie płakał. Ale teraz, po wywołaniu do tablicy, to wy płaczecie jako pierwsi! Czy to wy jesteście pokrzywdzeni?”

Jej ostra reprymenda sprawiła, że obaj chłopcy zaczęli szukać schronienia w ramionach Willi i Xylii.

Willa, chroniąc swoich wnuków, próbowała bagatelizować sytuację. „Matko, Kyle i Quinton to tylko dzieci. Nie wiedzieli, co robią; po prostu się bawili. Zaraz każę im przeprosić Howarda.”

Odwróciła się do swoich wnuków. „Przeproście swojego brata.”

Ale Kyle wydął usta z buntem. „Nie zrobię tego! Babcia i mamusia i tak mówiły, że Howard to bękart. Nie powiedzieliśmy nic złego!”

Zwykłe przeprosiny mogłyby załagodzić sytuację, ale beztroska uwaga Kyle'a wyjawiła prawdę.

Zimny uśmiech Caitlin się pogłębił. „Beatrice, słyszałaś go, prawda? Ludzie zawsze powtarzają, że dzieci nie kłamią. Kyle po prostu powtórzył to, czego go nauczono.”

Furia Beatrice narastała. Odwróciła się do Willi i Xylii z pobladłą z gniewu twarzą. „Więc tak ich wychowujecie? Odważyłyście się nazwać Howarda bękartem? Howard to Vanderbilt, moja krew, a wy macie czelność go tak znieważać?”

Łzy gniewu spłynęły po twarzy Beatrice.

Willa wyjąkała: „Matko… ja… to była tylko taka luźna uwaga. Nigdy nie wątpiłam w pochodzenie Howarda—”

Xylia wtrąciła z desperacją: „Babciu, to był żart! Nie miałyśmy tego na myśli!”

„Luźna uwaga? Żart? Uczenie dzieci obrażania własnego brata? I to ma być wymówka?”

Beatrice ponownie uderzyła laską o podłogę.

„Dość! Nawet jeśli dzieci nie wiedziały lepiej, wy, jako ich opiekunki, powinnyście były to wiedzieć! Celowo uczyłyście ich takiego zachowania. Jeśli dziś nie wyciągnę konsekwencji, zawiodę nazwisko Vanderbiltów i naszych przodków!”

„Matko, proszę—”

„Babciu, tak nam przykro! Proszę, wybacz nam!”

Obie kobiety trzymały się ubrań Beatrice, błagając o litość. Ale wyraz twarzy Beatrice pozostał lodowaty.

„Marcus!” – rozkazała. „Przynieś rodzinny bicz!”

Wzmianka o rodzinnym biczu powaliła Willę i Xylię na kolana.

*Łup!*

Upadły na ziemię, zawodząc: „Matko, nie! Proszę, nie rób tego!”

„Babciu, już nigdy tego nie zrobimy! Proszę, oszczędź nas!”

Ich błagania trafiały w próżnię. Autorytet Beatrice był absolutny.

Chwilę później Marcus wrócił z rodzinnym biczem – czarnym skórzanym batem z wygrawerowaną na rękojeści dewizą rodziny Vanderbiltów.

„Beatrice, rodzinny bicz jest gotowy” – oznajmił Marcus.

„Dobrze. Zaczynaj. Po pięćdziesiąt batów!”

„Nie! Proszę, Beatrice—” Willa próbowała odwołać się do Grace. „Bratowo, pomóż mi! Proszę, wstaw się za mną!”

Zanim Grace zdążyła wypowiedzieć słowo, surowy głos Beatrice rozbrzmiał na nowo.

„Każdy, kto odważy się za nimi wstawić, dołączy do nich w karze!”

Grace szybko zamknęła usta, nie chcąc ryzykować własnej skóry.

Marcus bez wahania wykonał rozkazy Beatrice.

*Świst!*

Pierwszy bat uderzył w plecy Willi.

*„Ahhh!”* – krzyk Willi rozdarł powietrze.

*Świst!*

Kolejny bat uderzył w Xylię, wywołując podobny wrzask.

Bicz uderzał raz za razem. Krzyki Willi i Xylii odbijały się echem po sali, gdy kara trwała.

Ich ubrania rwały się pod siłą uderzeń, a palący ból sprawiał, że wiły się w agonii.

Zanim Willa zniosła dwadzieścia uderzeń, zemdlała z bólu.

Xylia wytrzymała nieco dłużej, ale poddała się przed trzydziestym uderzeniem.

„Beatrice” – zaraportował Marcus – „Willa i Xylia zemdlały. Wierzę, że dostały już swoją nauczkę.”

Beatrice machnęła ręką lekceważąco. „Wystarczy. Zabierzcie je.”

Nieprzytomne kobiety zostały wyniesione, pozostawiając pokój ciężkim od napięcia.

Beatrice zwróciła się do Caitlin. „Dziecko, czy ta kara cię satysfakcjonuje?”

Caitlin skinęła głową. „Tak. Dziękuję ci, Beatrice, za obronę sprawiedliwości.”

Ukłoniła się z szacunkiem, po czym podniosła Howarda. „Jeśli pozwolicie, zabiorę teraz Howarda z powrotem.”

Po wyjściu Caitlin Beatrice raz jeszcze przyjrzała się dokumentom tożsamości Caitlin. Zadowolona, odwróciła się do Marcusa.

„Marcusie, sprawdź dokładnie przeszłość Caitlin. Jeśli wszystko się zgadza, zorganizuj niezwłoczne sfinalizowanie aktu małżeństwa jej i Sebastiana.”

Beatrice widziała wystarczająco dużo z charakteru Caitlin, by zdecydować, że jest dobrą partią dla Sebastiana.

Zgodnie ze swoimi obyczajami, Marcus szybko zakończył śledztwo. Tożsamość Caitlin i karta astrologiczna zostały potwierdzone, a akt małżeństwa przygotowano bez opóźnień.

Gdy Beatrice zobaczyła gotowy dokument, uśmiechnęła się. „Sama udam się do posiadłości i przekażę Sebastianowi dobrą nowinę.”

---

W posiadłości Vanderbiltów Caitlin była w kuchni, przygotowując jedzenie, gdy usłyszała o przybyciu Beatrice. Przywitała ją uprzejmie i patrzyła, jak seniorka rodu udaje się na górę.

Spoglądając w dół, Caitlin zobaczyła Howarda siedzącego na małym krzesełku przy drzwiach do kuchni; jego wielkie oczy śledziły każdy jej ruch.

Jej serce stopniało na ten widok.

Po tym wszystkim, przez co przeszli, przywiązanie Howarda do niej się pogłębiło.

Teraz usadowił się przy drzwiach kuchennych niczym mały strażnik, zdeterminowany chronić swoją mamusię przed każdym, kto mógłby spróbować ją zabrać.

---

Na piętrze Beatrice odwiedziła Sebastiana i zrelacjonowała mu wszystko, co się wydarzyło. Zakończyła z pełnym satysfakcji uśmiechem.

„Sebastianie, muszę przyznać, że wybranie Caitlin na twoją żonę okazało się ukrytym błogosławieństwem. Jest dla ciebie idealną partią. Kazałam już przygotować akt małżeństwa. Od teraz ty i Caitlin jesteście mężem i żoną. Razem możecie dać Howardowi pełną rodzinę, na którą zasługuje!”

„Akt małżeństwa?”

Brwi Sebastiana zmarszczyły się tak mocno, że wydawało się, iż mógłby zmiażdżyć nimi mrówkę.

Zaakceptował obecność Caitlin jako zastępczyni Jasmine, ale nigdy nie zgodził się jej poślubić.

Co ta kobieta zrobiła, by zjednać sobie jego babkę?

Choć był jej winien wdzięczność za ochronę Howarda, nie mógł znieść myśli o małżeństwie z nią – zwłaszcza bez swojej zgody.

„Babciu, nie ożenię się z nią. Wolałbym umrzeć, niż zostać z tą kobietą!”

Gdy jego głos zahuczał w pokoju, do środka weszła Caitlin, w samą porę, by usłyszeć jego stanowcze odrzucenie.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 10: 10: Co Beatrice zrobiła, by zatrzymać Caitlin? - Sekretna obsesja miliardera: Moja lodowata żona | StoriesNook