languageJęzyk

Został dotknięty przez kobietę

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Lekarze i pielęgniarki pospiesznie uciekli z pokoju, wyciągając również uspokojonego dr. Griffina.

Marcus również wyszedł, a pokój był teraz pusty — zostali w nim tylko Caitlin i Sebastian.

Caitlin cicho obserwowała Sebastiana. Chociaż mężczyzna był ranny, z bandażami na głowie i gipsem od kolan po łydki, nadal emanował powalającym urokiem; wysoki grzbiet nosa, mocno zaciśnięte wąskie wargi i gęste brwi zmarszczone we frustracji. Jego zimna, ostro zarysowana twarz wciąż zachowywała magnetyczny urok.

Sebastian wyciągnął rękę w stronę szafki nocnej, po omacku czegoś szukając. Na podstawie jego spojrzenia i ruchów, nietrudno było wywnioskować, że mężczyzna mógł być również niewidomy.

Dla mężczyzny, który kiedyś był na szczycie świata, paraliż i ślepota były bez wątpienia druzgocącym ciosem.

To tak, jakby aniołowi wyrwano skrzydła!

Rozumiała go. Musiał tak bardzo cierpieć!

Caitlin schyliła się, by podnieść z podłogi poduszkę, i ruszyła w jego stronę.

Sebastian nic nie widział, ale usłyszał odgłos zbliżających się kroków i natychmiast warknął ze złością: "Powiedziałem, żebyście stąd wyszli! Dlaczego jeszcze cię tu nie ma? Nie potrzebuję, żeby ktoś się mną opiekował! Wynocha!"

Jego dumnemu, potężnemu ciału odebrano sprawność, a jego oczy nie widziały niczego poza ciemnością.

Teraz żył w piekielnej pustce!

Nie chciał, żeby ktokolwiek widział go w tak żałosnym stanie!

"Dlaczego miałabym wyjść? Od dzisiaj jestem twoją żoną, Sebastianie!"

Caitlin podłożyła mu poduszkę pod plecy, ignorując jego opór.

Sebastian, wyczuwając jej obecność, gwałtownie chwycił jej nadgarstek. "Jaka żona? Nigdy nie zgodziłem się na to małżeństwo! Jesteś po prostu kimś, kogo mi zaaranżowali. Wracaj tam, skąd przyszłaś! Zjeżdżaj, słyszałaś?"

Odepchnął ją z taką siłą, że w rezultacie sam opadł z powrotem na łóżko.

Caitlin zatoczyła się, ale szybko odzyskała równowagę, patrząc na apodyktycznego mężczyznę. Uśmiechnęła się. "Nigdzie się nie wybieram! W końcu mam okazję wyjść za ciebie za mąż. Wiesz, ile kobiet o tym marzy? Wyjście za ciebie czyni mnie panią Vanderbilt, przyszłą panią domu rodziny Vanderbiltów. Dlaczego miałabym rezygnować z takiej wspaniałej okazji?"

"Nie obchodzi mnie, co sobie myślisz. Nigdy nie uznam cię za swoją żonę!"

Słysząc jej słowa, Sebastian uznał, że jest to po prostu kolejna łowczyni majątków, ktoś, komu zależy na bogactwie i statusie rodziny Vanderbiltów.

"Nieważne, czy to uznasz, czy nie, jestem twoją żoną!"

Caitlin ciągnęła dalej: "Bez względu na to, co czujesz, zostaję tutaj, żeby się tobą opiekować, dopóki nie wyzdrowiejesz!"

Caitlin przyszła tu, by spłacić dług.

Pięć lat temu, w najniższym punkcie jej życia, on jej pomógł.

Teraz, w jego najniższym punkcie, nadeszła jej kolej na rewanż!

"Nie potrzebuję cię! Nie potrzebuję nikogo! Słyszałaś?"

Zaryczał, a jego głos przepełniony był rozpaczą.

"Dopiero co się obudziłeś, panie Vanderbilt, a mimo to masz tyle energii; twój głos jest głośny i czysty. Wygląda na to, że wcale nie zamierzasz umierać."

Sebastian wciąż kipiał ze złości, a jego przystojna twarz naznaczona była beznadzieją.

Usłyszenie kpiącego tonu kobiety tylko pogłębiło jego frustrację. Jak ona mogła sobie żartować, skoro on był tak wściekły?

Caitlin uniosła koc i uszczypnęła go w stopę. Nagłe poczucie bólu sprawiło, że Sebastian zmarszczył brwi. "Co ty robisz?"

"Czujesz ból. To znaczy, że twoje nogi są tylko połamane, a nie sparaliżowane. Twoja ślepota prawdopodobnie wynika z zakrzepu krwi uciskającego nerwy. Kiedy skrzep zniknie, powinieneś odzyskać wzrok."

"Nie jesteś lekarzem. Nie potrzebuję twojej opinii! Wynocha!"

Zamiast wyjść, Caitlin nagle pochyliła się bliżej.

"Co ty robisz?"

Miękka dłoń nagle wyciągnęła się w jego stronę.

Sebastian, zszokowany, próbował unieść rękę, by ją powstrzymać, ale Caitlin chwyciła go za nadgarstek.

Ona również nie należała do słabych; przytrzymała jego ramię, posyłając mu drwiący uśmiech. "Wygląda na to, że wszystko jest na swoim miejscu. Wygląda na to, że pan Vanderbilt nadal może być w pełni mężczyzną!"

"Ty..."

Sebastianowi zabrakło słów, ale w końcu wypluł z siebie: "Ty bezwstydna kobieto!"

Oprócz jego spotkania z Camellią pięć lat temu, Sebastian nigdy nie był z inną kobietą. Nigdy wcześniej nikt nie dotykał go w taki sposób.

Co za upokorzenie!

"Kto by się przejmował wstydem? Chcę, żebyś szybko wyzdrowiał! Tylko kiedy wyzdrowiejesz, będę mogła cieszyć się życiem bogatej żony Vanderbilta! Więc bierzmy się do pracy, Sebastianie!"

Caitlin celowo poklepała go po twarzy, a dźwięk ten odbił się głośnym echem.

Nikt nigdy nie odważył się tak dotknąć jego twarzy!

Żadna kobieta nie była nigdy tak bezczelna, by z nim pogrywać!

Ta kobieta po prostu się o to prosiła!

Jej zachowanie wywarło na Sebastianie okropne pierwsze wrażenie.

Był tak wściekły, że ledwo mógł powstrzymać gniew. Gdyby tylko mógł wstać, udusiłby ją w tej samej chwili. "Wynocha! Wynocha! Nie chcę cię widzieć! Wynocha!"

"Już ci mówiłam, nigdzie nie idę. Zostanę i zaopiekuję się tobą, aż w pełni wyzdrowiejesz. A kiedy wyzdrowiejesz, odejdę. I kiedy ten czas nadejdzie, nawet jeśli będziesz mnie błagał, bym została, mogę się nie zgodzić.

"Powinieneś być wdzięczny, że nic teraz nie widzisz. Gdybyś widział, obawiam się, że byś się we mnie zakochał.

"A to byłoby dla ciebie bardzo bolesne."

Bez względu na to, co mówił czy jak przeklinał, postawa Caitlin przypominała miękką bawełnę — nieprzenikniona, ale doprowadzająca do szału.

Sebastian był wściekły, a jego pierś unosiła się przy każdym oddechu. Uświadomił sobie, że ta kobieta to narcyz!

Zakochać się w niej? Co za żart!

W drzwiach Caitlin zawołała pokojówki, by posprzątały pokój.

Pokojówki weszły nerwowo, rzucając niespokojne spojrzenia w kierunku mężczyzny na łóżku, w obawie, że znów zacznie rzucać przedmiotami.

Zauważyły, że pan Vanderbilt nie był już w szale, po prostu tam leżał, wpatrując się tępo w przestrzeń, z twarzą pełną beznadziei.

Pokojówki były ciekawe. W jaki sposób nowej pannie Lewis udało się okiełznać ich notorycznie drażliwego pana Vanderbilta?

Podczas gdy pokojówki sprzątały pokój, Caitlin zeszła na dół, a jej umysł zajęty był myślami o jej najstarszym synu. Gdzie on teraz był?

Stojąc na zewnątrz w ogrodzie, Caitlin usłyszała w oddali dźwięk bawiących się dzieci.

Poszła za hałasem i znalazła troje dzieci pod dużym drzewem.

Dwaj pulchni chłopcy, mający około pięciu lub sześciu lat, recytowali wierszyk: "Mały niemowa! Howard! Chłopiec-cień! Beksa! Bękart bez matki, codziennie pije siki!"

Prześladowany chłopiec był znacznie mniejszy, miał prawdopodobnie zaledwie cztery lub pięć lat.

Chociaż był drobnej budowy ciała, nie poddawał się. Jak uparty mały byczek szarżował na dwóch pulchnych chłopców, uderzając w nich głową.

Pulchni chłopcy przewrócili się, ale szybko wstali, chwytając małego chłopca i przygwożdżając go do ziemi, wciskając mu do ust brud i liście.

"Jak śmiesz nas bić? Pokażemy ci, ty mały niemowo!"

Pulchni chłopcy świetnie się bawili znieczulając się nad nim, klaszcząc w dłonie i śmiejąc się.

Mały chłopiec z trudem stanął na nogi, gotowy do kolejnej walki.

Ale nie miał szans z dwoma większymi chłopcami. Choć z nosa leciała mu krew, a twarz była pokryta brudem, nie poddał się.

Przygwożdżony do ziemi wciąż wpatrywał się groźnie w pulchnych chłopców!

Caitlin zbliżyła się, a serce zabolało ją na widok twarzy chłopca.

Chociaż była brudna i zakrwawiona, wyraźnie dostrzegła podobieństwo do Bruce'a i Arthura.

To był jej najstarszy syn, ten, którego urodziła wiele lat temu!

Nazywali go małym niemową. Czy to oznaczało, że nie potrafił mówić?

Widok tak dręczonego syna sprawił, że serce Caitlin ścisnęło się z bólu!

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Został dotknięty przez kobietę - Sekretna obsesja miliardera: Moja lodowata żona | StoriesNook