Pięć lat później.
Czarne Bentley zatrzymało się przed budynkiem CL Group. Drzwi samochodu otworzyły się i wysiadła z nich wysoka kobieta.
Caitlin, ubrana w czarne ubrania od Givenchy, emanowała zarówno prawością, jak i nutą mroku, a jej twarz ukryta była za ogromnymi okularami przeciwsłonecznymi, które skrywały jej chłodne i powściągliwe rysy.
W ciągu ostatnich pięciu lat zamęt i ból zbladły, zastąpione spokojem i opanowaniem.
Minęło pięć lat i wreszcie wróciła!
W ślad za nią z samochodu wyszli jej dwaj synowie. Obaj chłopcy byli wyjątkowo przystojni. Bruce, o zimnym wyrazie twarzy i ubrany w elegancki garnitur w brytyjskim stylu, oraz Arthur, radosny i zawsze uśmiechnięty, ubrany w kolorową bluzę z kapturem.
Caitlin weszła do budynku, a dwaj mali chłopcy szybko ją dogonili.
"Mamusiu, mamusiu, zaczekaj na nas!"
Wszyscy, których mijali, nie mogli powstrzymać się od odwrócenia głowy. "Ta kobieta jest niesamowita! I spójrzcie na tych dwóch niesamowicie przystojnych chłopców!"
"Czy to nowi dziecięcy modele zatrudnieni przez CLHC?"
Dla osób z zewnątrz wyglądali jak matka-supermodelka ze swoimi uroczymi dziećmi.
Wjeżdżając windą prosto na najwyższe piętro, Caitlin dotarła do biura dyrektora generalnego, gdzie czekał Yosef Carter, dyrektor wykonawczy. Kiedy zobaczył, jak wchodzą, przywitał ich uśmiechem. "Szefowo, wreszcie wróciłaś!"
"Dziękuję, że trzymałeś tu wszystko w ryzach, Yosef!"
Caitlin przywitała się z nim i usiadła przy biurku, natychmiast zabierając się do spraw biznesowych.
Nikt nie wiedział, że to ona była prawdziwym szefem stojącym za CLHC Venture Group; Yosef Carter był tylko jednym z jej podwładnych, zarządzającym sprawami w jej imieniu.
"Yosef! Arthur tak bardzo za tobą tęsknił!" Arthur, zawsze słodko mówiący, podbiegł radośnie do Yosefa.
"Ach, Arthurze, minęły trzy miesiące, odkąd widziałem cię po raz ostatni. Ja też za tobą tęskniłem!"
Yosef wziął Arthura na ręce i zakręcił nim dookoła, po czym spojrzał na stoickiego Bruce'a, wołając: "Bruce, chodź tutaj. Pozwól wujkowi cię przytulić!"
"Dziecinada" — Bruce skrzyżował ramiona, wyraźnie niezainteresowany jakimikolwiek uściskami.
"Co? Czy ja właśnie zostałem zignorowany?" Yosef zachichotał rozbawiony. Dwaj chłopcy byli identyczni, a jednak ich osobowości pochodziły z zupełnie innych światów.
Yosef polecił komuś zabrać chłopców do zabawy, podczas gdy sam zaktualizował Caitlin o sytuacji w Nowym Jorku.
"Thompson Global Ventures zostało już wchłonięte przez rodzinę Lewisów. Twój ojciec Jonathan jest prezesem zarządu, a Scott Gilbert dyrektorem wykonawczym. Akcje TGV są rozproszone wśród kilku akcjonariuszy."
"Uważnie ich obserwuj. Kupuj, gdy tylko jakiekolwiek akcje zostaną wystawione na sprzedaż."
Wtedy, z powodu jej złej oceny ludzi, firma jej dziadka, Thompson Global Ventures, została przejęta. Teraz powróciła, by odzyskać kontrolę nad TGV!
"Czy prochy Dominica zostały odpowiednio pochowane?"
"Dominicowi zapewniono odpowiedni pochówek. Spoczywa teraz na cmentarzu w Nowym Jorku."
Caitlin skinęła głową, po czym zapytała: "A co ostatnio słychać u rodziny Lewisów?"
"Niedawno Jasmine została wybrana przez rodzinę Vanderbiltów na żonę dla Sebastiana, spełniając tym samym rekomendację Beatrice Vanderbilt opartą na sugestii Menisachiego, najbardziej legendarnego i najbogatszego astrologa w Ameryce Północnej. Podobno to ma się odbyć dzisiaj."
Caitlin przyjęła to do wiadomości, po czym zapytała: "Czego się dowiedziałeś?"
"Właśnie miałem ci powiedzieć. Prosiłaś mnie, abym zbadał miejsce pobytu twojego najstarszego syna. Znalazłem go!"
"Mów natychmiast!"
Caitlin z niecierpliwością pragnęła dowiedzieć się, gdzie znajduje się dziecko, które urodziła te wszystkie lata temu.
"Wszystko jest tutaj!"
Yosef podał jej teczkę.
Po przeczytaniu zawartości Caitlin była głęboko poruszona. Zamknęła akta i natychmiast wstała. "Przygotuj samochód! Jadę do rodziny Lewisów!"
Caitlin nie jechała tylko po to, by wyrównać stare rachunki; jechała odnaleźć swojego najstarszego syna.
Wtedy, w ciąży z dzieckiem tego mężczyzny, urodziła łącznie czwórkę. Najmłodsza córka zmarła wkrótce po porodzie.
Dotrzymała obietnicy, oddając najstarszego syna mężczyźnie, a pozostałych dwóch chłopców zabierając ze sobą.
Teraz minęło pięć lat. Co się stało z jej najstarszym synem?
Tęskniła za nim okrutnie, myślała o nim każdego dnia przez pięć lat, a jej serce bolało przez pięć długich lat.
*
Posiadłość rodziny Lewisów wznosiła się wysoko i okazale.
Dzięki przejęciu Thompson Global Ventures, jej ojciec Jonathan awansował na sam szczyt czterech wschodzących rodzin Nowego Jorku, stając się prawdziwym magnatem biznesowym.
Bogactwo zmieniało wszystko. Nawet posiadłość została całkowicie odnowiona, wyglądając bardziej imponująco niż kiedykolwiek.
Kiedy Caitlin przeszła przez bramę, została zatrzymana przez dwóch ochroniarzy. "Kim pani jest?"
"Kimś, z kim nie chcecie zadzierać!"
Ubrana cała na czarno, Caitlin promieniowała onieśmielającą aurą.
Ochroniarze, słysząc jej śmiałe słowa, uznali to za zabawne. "To jest posiadłość rodziny Lewisów. Osoby nieupoważnione nie mają wstępu! Zjeżdżaj, zjeżdżaj..."
Zanim zdążyli skończyć, rozległo się głośne "trzask", po którym jeden z ochroniarzy zaczął krzyczeć: "Aaaa... moja ręka, moja ręka... jest złamana..."
Ochroniarz klęczał na ziemi w bólu, podczas gdy drugi stał zamrożony, jeszcze sekundy temu się śmiejąc, całkowicie nieświadomy tego, jak szybko się poruszyła.
Jej uderzenie było szybkie jak błyskawica, nie pozostawiając czasu na obronę!
"Chcesz też spróbować coś złamać?" Caitlin podniosła głowę, jej zimne spojrzenie wbiło się w drugiego ochroniarza, który był tak przerażony morderczymi intencjami w jej oczach, że zaczął się jąkać: "P-pomocy... ratunku... ach..."
Z kolejnym szybkim trzaśnięciem noga ochroniarza została złamana, a on upadł na ziemię, płacząc w agonii.
Caitlin spojrzała na obu mężczyzn z pogardą i zimno rozkazała: "Jeśli nie chcecie zginąć, bądźcie cicho!"
Dwaj ochroniarze, wijąc się z bólu, nie odważyli się wypowiedzieć ani słowa. Kobieta przed nimi była przerażająca!
Caitlin przeszła długim krokiem przez ogród rodziny Lewisów, kierując się do głównego holu.
Wewnątrz usłyszała szlochający kobiecy głos. "Mamo, naprawdę nie chcę wychodzić za Sebastiana. Nie chcę za niego wyjść! Sebastian praktycznie nie żyje. Wolałabym umrzeć, niż poślubić żywego trupa!"
Caitlin rozpoznała głos Jasmine. Teraz stała się najstarszą córką rodziny Lewisów, przemianowaną na Jasmine Lewis.
Sebastian, o którym mówiła Jasmine, to nikt inny jak Sebastian Vanderbilt, znany dyrektor generalny Vanderbilt Enterprises Group.
Odkąd przejął rodzinny biznes, firma pod jego przywództwem zdywersyfikowała działalność, rozszerzając się na finanse, nieruchomości i sieci hoteli, czyniąc ją największym konglomeratem w kraju.
Niestety, ten genialny biznesmen miał miesiąc temu wypadek samochodowy, w wyniku którego został sparaliżowany i przykuty do łóżka, a jego dni podobno były policzone.
Aby znaleźć dla niego odpowiednią osobę, rodzina Vanderbiltów przejrzała każdą niezamężną kobietę w mieście, wybierając Jasmine na podstawie jej kosmogramu.
"Ugh, ja też nie chcę, żebyś za niego wychodziła. Wysłaliśmy kosmogram Caitlin, ale kto by pomyślał, że wybiorą ciebie! Teraz rodzina Vanderbiltów przyjeżdża po ciebie, a ja nic nie mogę na to poradzić. Nie możemy urazić rodziny Vanderbiltów!" Megan westchnęła z żalem.
Jasmine zwróciła się do Jonathana o pomoc. "Tato, proszę, wymyśl coś! Nie chcę za niego wychodzić! Naprawdę nie chcę! Dlaczego to muszę być ja? Kocham Scotta! Chcę być ze Scottem! Czy nie możemy wysłać kogoś innego na moje miejsce?"
"Kogo innego możemy wysłać? Rodzina Vanderbiltów będzie tu lada chwila!"
"Tato, mamo... naprawdę nie chcę za niego wychodzić..."
Gdy Jasmine zawodziła z rozpaczy, czysty kobiecy głos przeciął powietrze.
"Jeśli ona nie chce za niego wyjść, ja to zrobię!"
Wszyscy w pokoju odwrócili głowy w kierunku głosu, tylko po to, by zobaczyć smukłą sylwetkę stojącą w drzwiach domu rodziny Lewisów.
Gdy postać podeszła bliżej, zobaczyli kobietę o oszałamiająco pięknej twarzy, zimną i powściągliwą, emanującą lodowatą aurą.
"Kim... kim jesteś?" zapytał zaskoczony Jonathan, bacznie przyglądając się kobiecie przed sobą. Wydawała się znajoma, ale nie potrafił jej umiejscowić.
"Panie Lewis, jak szybko pan zapomina. Minęło pięć lat, a pan nawet nie poznaje własnej córki?"
Caitlin weszła do środka, a jej czarne szpilki stukały o podłogę; każdy krok przypominał uderzenie młotem w ich serca.
"Ty... to nie możesz być..." Jonathan powoli wstał, wpatrując się w nią z niedowierzaniem. Jej wygląd zbytnio się zmienił, ale głos pozostał ten sam.
To była ona! Jego najstarsza córka, Caitlin!
Ale czy nie spłonęła na śmierć przed laty?
Megan również rozpoznała głos, a jej twarz wypełniła się przerażeniem. "Jonathan, czy to naprawdę może być Caitlin?"
"Caitlin?" powtórzyła Jasmine zszokowana.
Caitlin spłonęła na popiół. Jak mogła tak nagle powrócić?






