languageJęzyk
Strona główna/Tajna tożsamość/Sekretna obsesja miliardera: Moja lodowata żona/12: Zachowuje się, jakby była właścicielką tego miejsca

12: Zachowuje się, jakby była właścicielką tego miejsca

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Mały chłopiec, ze łzami wciąż błyszczącymi na rzęsach, wziął do ręki łyżkę i zaczął samodzielnie dojadać resztę posiłku.

– Howard!

Serce Caitlin wezbrało słodko-gorzkim bólem. Więc to dlatego płakał? To był pierwszy raz, kiedy jadł posiłek przygotowany przez swoją mamusię – musiało go to głęboko poruszyć.

– Jeśli smakuje ci moje jedzenie, mamusia będzie ci je gotować każdego dnia, dobrze?

Howard spojrzał na nią, podniósł małą rączkę, by otrzeć łzy, i pokiwał głową.

Muszę wziąć się w garść! – pomyślał Howard. Dlaczego płakał już dwa razy od momentu, gdy zobaczył swoją mamusię? Czuł, że wcale nie zachowuje się jak na małego mężczyznę przystało.

Widząc, jak jej syn zjada wszystko do ostatniego kęsa, nie zostawiając na talerzu ani jednego ziarenka ryżu, Caitlin z zachwytem klasnęła w dłonie. Pogłaskała go po małej główce i powiedziała z ciepłem w głosie: – Dobra robota, Howard! Zjadłeś wszystko, co mamusia dla ciebie przygotowała. Jaki z ciebie grzeczny chłopiec!

Sebastian, słysząc to, nie mógł powstrzymać swojego sceptycyzmu. – Niemożliwe. Musiałaś go zmusić.

Caitlin odwróciła się do niego, a jej cierpliwość wisiała już na włosku. – Panie Vanderbilt, niby kiedy zmuszałam go do jedzenia? Howardowi tak bardzo zasmakowało, że sam zjadł wszystko do końca. To dowód na to, że było pyszne. Nie czuł pan aromatu jedzenia? Czy pański nos również ucierpiał wraz z całą resztą?

Sebastian zmarszczył brwi, zirytowany. Jego węch miał się doskonale – wręcz za dobrze. Zapach posiłku był niezwykle kuszący, przez co już niejednokrotnie mimowolnie przełknął ślinę.

A jego żołądek? Teraz burczał, głośno protestując przeciwko jego wcześniejszej odmowie.

Caitlin, zauważając jego dyskomfort, uśmiechnęła się z wyższością. – Howard skończył jeść. Przynieść panu posiłek, panie Vanderbilt? Czy po prostu wszystko uprzątnąć?

Słysząc oddalające się kroki, Sebastian nie mógł już dłużej wytrzymać.

– Czekaj! – zawołał, a jego duma się zachwiała. – Czy ja powiedziałem, że nie będę jadł?

– Tak, dosłownie przed chwilą – droczyła się Caitlin, wyraźnie rozbawiona jego trudnym położeniem.

– To było wtedy, a to jest teraz! – warknął Sebastian, uderzając w łóżko z frustracji. – Przynieś mi jedzenie!

Caitlin powstrzymała śmiech, kładąc jedzenie na szafce nocnej. Pochyliła się, by go podźwignąć, i wsunęła mu za plecy dwie poduszki, aby zapewnić mu oparcie.

Kiedy jej ramię musnęło jego policzek i szyję, Sebastian poczuł wyładowanie elektryczne. Jej skóra była miękka, a dotyk chłodny.

I do tego ten zapach – lekki, czysty i dziwnie znajomy. Nie mógł sobie przypomnieć, gdzie już go czuł.

– Otwórz usta – poinstruowała Caitlin, trzymając łyżkę kleiku ryżowego tuż przy jego wargach.

Sebastian uparcie trzymał usta zamknięte, a jego brwi zmarszczyły się buntowniczo.

– Co znowu, panie Vanderbilt? Dopiero co domagał się pan jedzenia, a teraz nie chce pan jeść?

– Nie chcę, żebyś mnie karmiła – burknął, a jego duma znów dała o sobie znać.

– Jak pan woli – rzuciła Caitlin, odkładając łyżkę.

Sebastian spróbował sam sięgnąć po miskę, ale jedynie bezradnie wymachiwał rękami w powietrzu.

– Panie Vanderbilt, nic pan nie widzi i nie potrafi pan nawet zlokalizować miski. Naprawdę jest pan pewien, że chce pan jeść sam?

Jego twarz pociemniała z frustracji, a po napiętej chwili mruknął: – Dobrze. Nakarm mnie.

Caitlin zachichotała i wznowiła swoje zadanie. Gdy Sebastian wziął pierwszy kęs, zmarszczył brwi. – Co to jest?

– Kleik ryżowy.

– Tylko tyle? Sam kleik? Nie chcę tego!

Umysł Sebastiana natychmiast przywołał zapach wołowiny i warzyw. Gdzie podział się ten pyszny posiłek, który wcześniej czuł?

– Panie Vanderbilt, lekarz powiedział, że na razie wolno panu jeść tylko miękkie pokarmy. Dopiero co się pan obudził, pamięta pan?

– ...

Sebastian spochmurniał, przekonany, że robi to celowo. Czy nikt jej nie powiedział, że nienawidził kleiku bardziej niż czegokolwiek innego?

Caitlin, zauważając jego niezadowolenie, uniosła brew. – Panie Vanderbilt, jeśli nie będzie pan jadł, to jak pan wyzdrowieje? W tej chwili nie może się pan ruszać, nic pan nie widzi. Jest pan bezradny, tylko czekać, aż ktoś to wykorzysta.

– Nie chce pan poczuć się lepiej? Nie chce pan dowiedzieć się, kto uszkodził pański samochód?

Sebastian zesztywniał. – Skąd wiesz, że mój wypadek nie był po prostu wypadkiem?

– Panie Vanderbilt – odparła ze spokojną pewnością Caitlin. – Jest pan wybitnym kierowcą, ma pan własny zespół wyścigowy. Człowiek o pańskich umiejętnościach nie zjeżdża z drogi bez powodu.

– Jedyne wytłumaczenie to takie, że ktoś manipulował przy pańskim samochodzie, powodując awarię hamulców.

Jej rozumowanie było trafne i pokrywało się z podejrzeniami samego Sebastiana. Przed wypadkiem jego hamulce rzeczywiście przestały działać. Odkąd się obudził, zdążył już wysłać Xaviego na trop w celu odkrycia prawdy.

Ktokolwiek mi to zrobił, drogo za to zapłaci – przysiągł w duchu Sebastian.

– Nakarm mnie – rozkazał szorstko, a jego głód w końcu wziął górę nad uporem.

Choć nienawidził kleiku, był zaskoczony tym, jak dobre było jedzenie ugotowane przez Caitlin. Każdy kęs był treściwy i sycący, a smaku nie potrafił do końca opisać.

Jak to możliwe, że nigdy wcześniej nie zdawał sobie sprawy, iż kleik może tak dobrze smakować?

Po zjedzeniu jednej miski Sebastian zszokował samego siebie, prosząc o dokładkę.

Kiedy Caitlin nakładała mu drugą porcję, drzwi się otworzyły i do pokoju weszły dwie kobiety.

Pierwsza weszła Grace, a jej twarz nieznacznie stężała na widok Sebastiana karmionego łyżką przez Caitlin. Za nią szła młodsza kobieta, Yasmin Xenos.

Grace szybko zamaskowała swoje niezadowolenie uśmiechem. – Sebastianie, jak się czujesz?

Słysząc jej głos, Caitlin odwróciła się twarzą do nowo przybyłych. Grace przedstawiła Yasmin z zadowolonym uśmiechem.

– Sebastianie, kiedy tylko usłyszałam, że się obudziłeś, przyprowadziłam Yasmin, by cię odwiedziła.

Yasmin była siostrzenicą Grace, wywodzącą się z wybitnej rodziny Xenosów. Podobnie jak Jasmine, była jedną ze słynnych nowojorskich piękności.

Jej bystre oczy natychmiast skupiły się na Caitlin, emanując wrogością. Robiąc krok do przodu, Yasmin posłała Caitlin wymowne spojrzenie i powiedziała władczym tonem: – Nie potrzebujemy cię tutaj. Wyjdź.

Jej stanowczy ton nie pozostawiał miejsca na negocjacje, zupełnie jakby to ona była prawdziwą panią posiadłości Vanderbiltów.

Caitlin zauważyła wrogość Yasmin, ale postanowiła nie wdawać się w dyskusję. Biorąc Howarda na ręce, cicho opuściła pokój.

Gdy tylko wyszli, Yasmin odwróciła się do Sebastiana, a jej głos złagodniał. – Sebastianie, poczułam taką ulgę, widząc, że się obudziłeś. Tak się o ciebie martwiłam.

Sebastian pozostał chłodny i zdystansowany, odpowiadając jedynie krótko: – Jeszcze nie umarłem.

Niezrażona jego odrzuceniem, Yasmin kontynuowała: – Wiedziałam, że z tego wyjdziesz. Modliłam się za ciebie każdego dnia z nadzieją, że wkrótce wyzdrowiejesz.

Obojętność Sebastiana jej nie zniechęcała. Yasmin już dawno wzięła go sobie na celownik, przekonana, że jest dla niego idealną partią.

– Sebastianie – powiedziała słodko, przysuwając się bliżej – skoro już się obudziłeś, dlaczego nie odeślesz tej kobiety? Pozwól, że to ja się tobą zaopiekuję.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 12: 12: Zachowuje się, jakby była właścicielką tego miejsca - Sekretna obsesja miliardera: Moja lodowata żona | StoriesNook