languageJęzyk

Cudownie przebudzony

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Jasmine pomyślała, że zobaczyła ducha. Krzyknęła i schowała się w ramionach matki. "Ach, to duch... duch, mamo..."

"Jesteś człowiekiem czy duchem?"

Zapytał w panice Jonathan, przypominając sobie, że po pożarze sprzed pięciu lat, w popiołach znaleziono zwęglone zwłoki. Założyli, że to była Caitlin, i z obawy przed policyjnym śledztwem pospiesznie skremowali i pochowali szczątki.

Teraz, widząc ją stojącą tutaj, wszyscy byli przerażeni, przepełnieni strachem!

"Ona nie jest duchem! Duchy nie rzucają cieni! Czy to naprawdę Caitlin? Czy ona mogłaby wciąż żyć?" wykrzyknęła w szoku Megan.

"Zgadza się! Jestem Caitlin i wciąż żyję!"

Pięć lat temu Dominic zmarł na jej miejscu!

W porównaniu z żałosną i desperacką ucieczką, do jakiej została zmuszona pięć lat temu, Caitlin stała teraz twardo i nieustraszenie.

Przeszłość wyryła się w jej pamięci, pełna lekcji okupionych krwią, z których wszystkie ukształtowały jej rozwój.

Jej serce stwardniało, stało się silne i nierozerwalne!

Dla jej matki, dla rodziny Jonathanów, dla Dominica i dla niej samej, każdy dług krwi zostanie spłacony w równej mierze!

Caitlin stanęła przed nimi, a jej zimne spojrzenie omiotło ich zszokowane twarze. "Wróciłam żywa. Czy to was rozczarowuje?"

Megan jako pierwsza odzyskała zmysły, przybierając fałszywy uśmiech pełen ciepła. "O mój Boże, Caitlin naprawdę wróciła! Nie umarłaś; to wspaniałe! Nie masz pojęcia, przez co twój ojciec i ja przechodziliśmy przez te ostatnie lata. Myśleliśmy, że nie żyjesz, i przez cały ten czas opłakiwaliśmy cię."

Co za hipokryzja!

Tak samo obrzydliwe jak kiedyś!

Opłakiwali? Raczej świętowali jej nieszczęście aż do tej pory!

"Jakoś nie widzę żadnych oznak żałoby. Wręcz przeciwnie, kiedy moja matka zmarła, ciotka Megan nie mogła się doczekać, by poślubić mojego ojca, a teraz cała wasza rodzina żyje długo i szczęśliwie. Tata został magnatem biznesowym, a ciotka Megan szanowaną damą z wyższych sfer. Jakże efektownie!"

Największym żalem Caitlin było to, że dwa miesiące po jej odejściu, zmarła jej matka. Nie była w stanie wrócić na czas na pogrzeb, nie zdążyła jej zobaczyć nawet ten jeden, ostatni raz.

W jaki sposób zmarła jej matka?

Dowie się tego!

Ludzie stojący przed nią na pewno byli w to zamieszani!

Megan pociągnęła Jonathana za rękaw, a on w końcu otrząsnął się z oszołomienia. Zapytał: "Caitlin, nie zginęłaś... gdzie byłaś przez te wszystkie lata? Dlaczego nie wracałaś?"

Jonathan udawał zatroskanie, ale w głębi duszy drżał ze strachu. Z wyrazu oczu swojej córki wiedział, że nie przybyła tu w dobrych intencjach.

Dlaczego tak nagle wróciła? Czego chciała?

Kpiący uśmiech pojawił się na ustach Caitlin, gdy spojrzała na Jasmine. "Cóż, teraz tu jestem, prawda? W sam raz na ślub mojej siostry!"

Jasmine wstała z podłogi, całkowicie zapominając o strasznych rzeczach, które wyrządziła Caitlin pięć lat temu. Uśmiechnęła się przymilnie. "Caitlin, mówisz poważnie? Czy naprawdę byłabyś skłonna wyjść za Sebastiana zamiast mnie?"

"Oczywiście. Nie było mnie przez pięć lat. Teraz, kiedy wróciłam, powinnam zrobić coś dla rodziny Lewisów, by odpłacić tacie i cioci Megan za ich ciężką pracę na moją rzecz."

Każde słowo wypowiedziane przez Caitlin było przesiąknięte sarkazmem, a jej ton pełen goryczy.

Prawdę mówiąc, wróciła dzisiaj w jednym celu: by poślubić Sebastiana.

Niezależnie od tego, czy Sebastian żył, czy miał umrzeć, zamierzała za niego wyjść!

Wyraz twarzy Jonathana zachwiał się, ale odparł gładko: "Cieszę się, że tak myślisz. Jeśli jesteś gotowa wyjść za mąż w imieniu swojej siostry, to postanowione."

Zgoda Caitlin na małżeństwo rozwiązywała ogromny problem Megan i Jasmine. W końcu kosmogram należał do Caitlin, więc to jej bardziej wypadało wejść w ten ogień.

Wkrótce do pokoju wpadł służący, by zameldować: "Panie, pani, samochód od rodziny Vanderbiltów przyjechał! Przybyli po pannę młodą!"

"Dobrze, dobrze. Powiedz im, że za chwilę będziemy gotowi!"

Suknia ślubna przygotowana dla Jasmine została wkrótce przekazana Caitlin. Założyła welon i została wyprowadzona z rezydencji rodziny Lewisów.

Rodzina Vanderbiltów, najważniejsza z pięciu wspaniałych rodów Nowego Jorku, wysłała konwój kilkunastu rolls-royce'ów, aby odebrać pannę młodą.

Caitlin została posadzona w jednym z luksusowych samochodów i konwój odjechał.

Po wyjeździe konwoju Megan pospieszyła z powrotem do środka i powiedziała Jasmine: "To idealnie! Teraz, kiedy ta nieszczęsna dziewucha zajęła twoje miejsce, nie będziesz musiała za niego wychodzić i zostać wdową!"

"Słyszałam, że Sebastianowi nie zostało dużo czasu. Caitlin sama wkrótce zostanie wdową!"

Jasmine uśmiechnęła się triumfalnie, odczuwając ulgę po ucieczce od tak ogromnego ciężaru.

Z drugiej strony, gdyby Sebastian nie był na krawędzi śmierci, mogłaby sama chcieć za niego wyjść. Bądź co bądź był najbardziej pożądanym kawalerem.

*

Rodzina Vanderbiltów była ukrytą dynastią finansową, należącą do najwyższych sfer nowojorskiej arystokracji.

Konwój przejechał przez bramy luksusowej posiadłości o powierzchni trzech hektarów do starej rezydencji Vanderbiltów.

Po wyjściu z samochodu słudzy poprowadzili Caitlin do wspaniałego salonu. Słyszała, jak członkowie rodziny dyskutują o sugestii, którą przedstawił Menisachi: że małżeństwo z przeznaczoną mu kobietą może pomóc odwrócić nieszczęście.

"Proszę pani, córka rodziny Lewisów przybyła. Czy mamy zaczynać ceremonię?"

"Sebastian jest wciąż nieprzytomny. Nie widzę potrzeby formalnej ceremonii."

W tym samym momencie do środka wpadł służący, zawiadamiając: "Proszę pani, pan Vanderbilt... on się obudził!"

Beatrice nie posiadała się z radości. "Naprawdę? Sebastian się obudził? To wspaniale! To na pewno dobre szczęście, które przyniosła ta dziewczyna! Marcusie, zabierz ją natychmiast do niego, niech się nim opiekuje!"

"Tak jest, proszę pani!" odparł Marcus.

Kobiety w pokoju wymieniły zdezorientowane spojrzenia. Mężczyzna, którego lekarze uznali za niemal zmarłego, dzisiaj rzeczywiście się obudził?

Rezydencja Vanderbiltów była połączona z prywatnym mieszkaniem Sebastiana we wschodnim skrzydle. Kamerdyner Marcus zaprowadził tam Caitlin. Po przyjrzeniu się jej przez chwilę, wydawało się, że nie obchodziło go, kim jest panna młoda, dopóki małżeństwo dochodzi do skutku.

"Panno Lewis, może mnie pani nazywać Marcus. Od dzisiaj jest pani odpowiedzialna za opiekę nad panem Vanderbiltem. Pamiętaj, gdzie twoje miejsce, zrozumiałaś?"

"Zrozumiałam, Marcusie."

Caitlin dobrze rozumiała swoją rolę. W gruncie rzeczy znaleźli kobietę, by została osobistą opiekunką mężczyzny stojącego u progu śmierci.

Gdy Marcus prowadził ją na górę, usłyszeli głośne huki i dźwięk tłuczonego szkła dobiegające z drugiego piętra.

Caitlin ledwo otworzyła drzwi, kiedy coś poleciało w jej stronę.

Na szczęście miała świetny refleks i nie tylko uniknęła rzuconego przedmiotu, ale także zdołała złapać szklaną popielniczkę, którą we nią ciśnięto.

Szybkie spojrzenie na pokój ujawniło chaotyczną scenę — meble były poprzewracane, a podłoga zasłana szczątkami.

Dwaj lekarze i trzy pielęgniarki próbowali obezwładnić mężczyznę, który rzucał się na łóżku.

"Szybko! Przygotować środek uspokajający!"

Personel medyczny wpadł w panikę, a Caitlin nie mogła powstrzymać cichego śmiechu na ten widok. A więc Sebastian naprawdę był legendą!

Wszyscy mówili, że był praktycznie martwy, mając przed sobą zaledwie kilka dni życia. A jednak tu był, przebudzony i walczący jak dzika bestia, nie dający się okiełznać.

Jedna z pielęgniarek zbliżyła się ze strzykawką ze środkiem uspokajającym, lecz Sebastian tylko wyrwał jej ją z ręki i zamiast tego wbił ją w ramię lekarza.

"Aaaa..."

Lekarz krzyknął z bólu, zanim chwilę później osunął się na podłogę.

Inny lekarz poleciał na ścianę po uderzeniu przez Sebastiana, a pielęgniarki były zbyt przerażone, by się zbliżyć.

Sebastian wyrwał sobie kroplówkę z ramienia, opierając się na łóżku i ciężko dysząc.

W tym momencie jego agresja sięgała zenitu, a siła była mordercza. Nikt nie odważył się do niego zbliżyć; nikt nie odważył się nawet poruszyć!

W pokoju zapadła upiorna cisza, jakby otworzyły się same wrota piekieł.

Widząc rozgrywającą się scenę, Marcus nerwowo zabrał głos. "Panie Vanderbilt, pani domu wybrała najstarszą córkę rodziny Lewisów, by za pana wyszła. Jest tutaj, aby się panem zaopiekować i przyspieszyć pański powrót do zdrowia!"

Powiedziawszy to, Marcus lekko popchnął Caitlin, dając jej znak, by się zbliżyła.

Caitlin zrobiła dwa kroki w przód, tylko po to, by usłyszeć, jak mężczyzna warczy głębokim, groźnym głosem: "Wynocha! Wszyscy, wynosić się!"

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Cudownie przebudzony - Sekretna obsesja miliardera: Moja lodowata żona | StoriesNook