languageJęzyk

14: Lepiej się zachowuj

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Czy naprawdę myśleli, że Caitlin jest kimś, kim mogą pomiatać?

Kiedy Caitlin zdecydowała się wejść do rodziny Vanderbiltów, by spełnić swoją obietnicę jako „panna młoda na szczęście”, odrobiła już pracę domową. Wiedziała wszystko o sekretach i trupach w rodzinnej szafie, włączając w to niechlubną przeszłość Grace. Grace w końcu wykorzystała swoją urodę, by zdobyć ojca Sebastiana, Raymonda, ale nikt nie wiedział, jaka mroczna historia kryła się za tą fasadą.

Caitlin nie zamierzała jeszcze prać brudów Grace na forum publicznym – jeszcze nie. W końcu wciąż musiały widywać się każdego dnia. Ale jeśli Grace odważyłaby się ją ponownie sprowokować, Caitlin nie mogła zagwarantować, że nie weźmie odwetu.

Słowa Caitlin ugodziły Grace w czuły punkt. Nie spodziewała się po niej takiej zuchwałości. Im więcej Grace o tym myślała, tym bardziej stawała się zaniepokojona. Caitlin z pewnością nie była łatwym celem.

Czy Kelly mogła coś powiedzieć Caitlin przed swoją śmiercią?

Czy Caitlin wiedziała o tych sprawach z jej przeszłości?

Jeśli tak, to jak dużo?

Jeśli ta kobieta naprawdę wiedziała zbyt wiele, Grace musiałaby znaleźć sposób, aby uciszyć ją na dobre.

„Dobrze, ty wygadana mała wiedźmo! Yasmin, idziemy!” – warknęła Grace, wypadając z rezydencji. Yasmin posłała Caitlin ostatnie, jadowite spojrzenie, po czym podążyła za ciotką.

Lucy, która obserwowała całą wymianę zdań, poczuła dziwne uczucie satysfakcji. Wreszcie komuś udało się zamknąć usta tym demonom w ludzkiej skórze!

Gdy niemile widziani goście odeszli, Caitlin wzięła Howarda na ręce i ruszyła na górę. „Howard, dziś w nocy możesz spać z mamusią. Chciałbyś tego?”

Howard skinął głową z entuzjazmem.

„W porządku, ale najpierw będziesz musiał pobawić się trochę sam. Mamusia musi pomóc twojemu tatusiowi wziąć kąpiel. Kiedy skończę, wrócę do ciebie. Dobrze?”

Mały chłopiec ponownie skinął głową. Na samą myśl o dzieleniu dziś łóżka z mamusią jego oczy rozbłysły – nigdy wcześniej tego nie doświadczył!

Po ułożeniu Howarda z powrotem w jego pokoju, Caitlin wróciła do głównej sypialni. Słysząc jej kroki, Sebastian zapytał: „Poszły sobie?”

„Poszły” – odpowiedziała Caitlin. „Nawet twoja cenna Yasmin wyszła. Powinnam ją zawołać z powrotem, żebyście mogli nadrobić zaległości?” Uśmiechnęła się złośliwie, drocząc się z nim.

„Jak śmiesz? Nie zachowuj się, jakbyś wiedziała wszystko!” – warknął Sebastian z irytacją w głosie. Nawet nie lubił Yasmin – jej uczucia do niego były całkowicie jednostronne.

„No to dobrze.” Caitlin wzruszyła ramionami i odwróciła się, by wyjść.

„Hej! Dokąd idziesz?” – zawołał za nią Sebastian.

„A co cię obchodzi, dokąd idę?” – odparowała, a w jej głosie zabrzmiał sarkazm.

Sebastian zacisnął szczęki z frustracji. Ta kobieta była nie do zniesienia! Dlaczego miał wrażenie, że jest tu tylko po to, by go torturować?

Zanim zdążył pomyśleć o tym głębiej, Caitlin wróciła, niosąc miskę z ciepłą wodą i czysty ręcznik. Słysząc plusk wody, Sebastian zapytał podejrzliwie: „Co ty robisz?”

Bez słowa Caitlin przycisnęła ciepły ręcznik do jego twarzy.

„Hej, ty—!”

Zaczęła wycierać mu twarz, ale jej ruchy wcale nie były delikatne. Przypominało to raczej szorowanie uporczywej plamy ze stołu – i to z potężną dawką tłumionej frustracji.

„Nie możesz nazywać mnie po imieniu?” – odparowała Caitlin, z trzaskiem rzucając ręcznik z powrotem do miski.

„Caitlin! Jesteś tu po to, żeby się mną opiekować, czy żeby mnie torturować?” – zrzędził z protestem Sebastian.

„A jak myślisz? Twoje życie jest teraz w moich rękach, więc lepiej się zachowuj!” – ostrzegła, przechodząc do wycierania jego ramion.

Sebastian był całkowicie zdesperowany. Ta kobieta miała czelność ukraść jego popisowe zdanie! Mimo to postanowił odpuścić. „O czym z nimi rozmawiałaś na dole?” – zapytał, zmieniając temat.

„Twoja cenna Yasmin chce tu zostać, żeby się tobą zaopiekować. Grace zasugerowała, żebym jutro wyjechała.”

Klatka piersiowa Sebastiana zacieśniła się. Zapytał odruchowo: „A co ty na to?”

„Zgodziłam się!” – odpowiedziała Caitlin, celowo testując jego reakcję. „Nie darzysz mnie szczególną sympatią, więc pomyślałam, że będzie najlepiej, jeśli jutro wyjadę. Yasmin wydaje się łagodniejsza i bardziej uważna. Nie będzie cię »źle traktować« tak jak ja.”

Temperament Sebastiana natychmiast dał o sobie znać, a jego przystojna twarz pociemniała z gniewu.

„Nie chcę, żeby ona się mną opiekowała! Caitlin, podpisałaś umowę – dopóki nie wyzdrowieję, nie wolno ci stąd odejść!”

Widząc jego wybuch, Caitlin uśmiechnęła się złośliwie. „Naprawdę masz w sobie żyłkę masochisty, prawda? W porządku. Podpisałam umowę i dotrzymam jej. Dopóki nie wyzdrowiejesz w pełni, nie odejdę. I nikt nie może mnie do tego zmusić!”

Następnie, z figlarnym uśmiechem, dodała: „Ale czy nie boisz się, że naprawdę mogę cię źle traktować?”

„Spróbuj tylko” – warknął groźnie Sebastian. „Zobaczymy, co się stanie.”

Powietrze zgęstniało od napięcia, gdy Caitlin pochyliła się bliżej, a jej głos przeszedł w drwiący szept. „Jakżebym śmiała pana źle traktować, panie Vanderbilt?”

Po tych słowach ponownie lekko poklepała go po twarzy.

Wyraz twarzy Sebastiana pociemniał jeszcze bardziej, a jego klatka piersiowa uniosła się z oburzenia. Ta irytująca kobieta – czy ona miała życzenie śmierci?

Jednym płynnym ruchem chwycił ją za nadgarstek i pociągnął ku sobie. Caitlin potknęła się, niemal upadając na jego klatkę piersiową. Ich twarze były tak blisko, że ich wargi prawie się zetknęły. Jej oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, gdy Sebastian ostrzegł ją: „Dotknij mojej twarzy jeszcze raz, a pożałujesz!”

„Zrozumiałam!” – odpowiedziała Caitlin lekkim tonem, choć jej serce biło szybciej z powodu nagłej bliskości. Wyrwała się z jego uścisku i kontynuowała mycie.

Odrzucając koc, sięgnęła do guzików jego koszuli. Zanim zdążyła je rozpiąć, Sebastian zaalarmowany chwycił jej dłoń.

„Co ty znowu robisz?” – zażądał odpowiedzi.

„Zdejmuję ci koszulę, żeby umyć twoje ciało” – odpowiedziała rzeczowo.

„Nie dotykaj mnie!” – warknął.

„A jak inaczej mam cię umyć? Nie zauważyłeś, jak źle pachniesz? Jeśli wkrótce się nie umyjesz, skończysz z odleżynami.”

Sebastian zamilkł na chwilę, po czym z niechęcią podparł się i zaczął rozpinać koszulę.

„Zrobię to sam” – mruknął. Nienawidził myśli o tym, że ktoś go dotyka, nawet przy czymś tak przyziemnym jak to.

Caitlin odwróciła się, by wykręcić ręcznik, a kiedy spojrzała z powrotem, zamarła na moment.

Górna część ciała Sebastiana była teraz odsłonięta, ukazując jego muskularną klatkę piersiową i idealnie zarysowane mięśnie brzucha. Jego sylwetka była wręcz niezwykła, co stanowiło świadectwo lat rygorystycznych treningów.

Nie mogła przestać się gapić, a jej umysł mimowolnie powrócił do trzech nocy, które spędzili razem pięć lat temu. Jej serce zabiło szybciej, a na policzki wypłynął delikatny rumieniec.

„Napatrzyłaś się? Czy to pierwszy raz, kiedy widzisz męskie ciało?” – głos Sebastiana ociekał sarkazmem, wyrywając ją z oszołomienia.

Caitlin szybko odwróciła wzrok, biorąc głęboki oddech, by się uspokoić. Uklękła obok niego i zaczęła go wycierać, skupiając się na zadaniu.

Gdy jej miękkie dłonie musnęły jego skórę, Sebastian spiął się. Nie był przyzwyczajony do czyjegoś dotyku – Camellia była jedyną kobietą, z którą kiedykolwiek łączyła go intymność fizyczna.

To uczucie było dziwne, niemal niekomfortowe. Zacisnął szczęki i znosił to, w duchu błagając, by szybko skończyła.

Po dokładnym umyciu go z przodu i z tyłu, Caitlin pomogła mu przebrać się w świeże ubrania. Kiedy naciągała na niego koc, jej dłoń otarła się o pasek jego spodni.

Sebastian spiął się natychmiast, ponownie chwytając jej nadgarstek. „Co ty teraz robisz?”

„Muszę cię jeszcze umyć tam na dole” – odpowiedziała beznamiętnie Caitlin.

„Ty...” Jego głos się załamał, a twarz zapłonęła wbrew jego woli.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki