Scott
Opuszczałem dom Belli w dobrym nastroju. Nie, w lepszym niż dobrym. Mój Likan wreszcie się uspokoił, zadowolony z tego, że była blisko i bezpieczna, uradowany tym, że ją widziałem, dotykałem, smakowałem kącików jej ust i byłem teraz przesiąknięty jej zapachem.
Nie planowałem tak późnej wizyty, ale po spotkaniu z Tashą pragnienie zobaczenia Belli było zbyt silne, by je zignorować. Właśnie wte






