Scott
Sala zebrań buzowała głosami, ale ja w ogóle nie słuchałem. Moje myśli krążyły daleko stąd. Za szklanymi ścianami, poza miastem, z powrotem przy mojej Belli.
Starałem się utrzymać obojętny wyraz twarzy, podczas gdy mój Dyrektor Finansowy zanudzał o kwartalnych wynikach. Ale wewnątrz mój Likan warczał niespokojnie. Wymknął mi się zeszłej nocy, zrywając się z uwięzi. Udał się w pobliże jej dom






