Scott
Moja klatka piersiowa unosiła się i opadała w wyczekiwaniu. Tak blisko Belli, pławiąc się w jej zapachu, marząc by dotknąć jej znowu, tu i teraz. Zostało mi tylko półtora miesiąca do wejścia w ruję, a oznaki już były widoczne. Moja potrzeba bycia w niej i zawęźlenia się z nią była silniejsza niż potrzeba oddychania.
Dech zamarł mi w gardle w chwili, gdy zsunąłem spodnie z jej bioder. Miała n






