Sharon
Kątem oka dostrzegłam Maddoxa, który zbiegał po zboczu w naszą stronę, a na jego twarzy malowała się panika. Jego wzrok przeskoczył najpierw na moją twarz, potem na moje dłonie, a następnie na posiniaczony policzek Kaela.
– Co się stało, stary? – zażądał odpowiedzi Maddox.
Patrzył wprost na Kaela, ale Kael nie odpowiedział. W duchu mu podziękowałam, bo wiedziałam, że szanuje moje milczenie






