Sharon
Mama całkowicie zaakceptowała moje wyjście na Króliczy Garb.
Siedziała przy kuchennej wyspie, pakując kanapki do koszyka, jakby wysyłała mnie na wycieczkę szkolną. "Daj spokój, Troy" powiedziała, smarując chleb dżemem jabłkowym, "jest już dużą dziewczynką. Musi wyjść do ludzi".
Tata opierał się o lodówkę ze skrzyżowanymi ramionami, cały spięty. "Martwię się o jej bezpieczeństwo" wycedził.
U






