languageJęzyk

Rozdział 1 Sprzedane

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Perspektywa Caliany

Poczułam, jak materac ugina się z mojej strony. Ktoś był w moim pokoju. Myślałam, że to sen, ale ciepłe dłonie na moim ciele udowodniły mi, że się myliłam. Zerwałam się na równe nogi i zapaliłam światło. To był mój przyrodni brat, Vince. Był pijany... znowu.

– Wynoś się – warknęłam, ale on tylko uśmiechnął się złośliwie i podszedł do mnie. Zadrżałam, gdy chwycił mnie za talię i przyciągnął do siebie. Vince z siłą zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Broniłam się, wbijając pazury w jego ciało, ale był dla mnie zbyt silny. Łzy napłynęły mi do oczu, gdy chwycił mnie za gardło i brutalnie rzucił na łóżko. Wszedł na mnie i przygwoździł moje ręce nad głową.

Nieważne, jak bardzo kopałam i krzyczałam, nikt nie przybył mi na ratunek. W ułamku sekundy moja wilczyca obudziła się i wydała z siebie potężny warkot, aż zadrżały ściany. Vince zamarł i spojrzał na mnie z przerażeniem na twarzy. Zeskoczył z łóżka i wycofał się do drzwi.

– Ty... ty... myślałem, że nie masz... nie masz wilka – zająknął się. Zawsze miałam wilka, ale nie pozwalałam im się o tym dowiedzieć, bo by mnie zabili. Odkąd mój ojciec zmarł trzy lata temu, mój przyrodni brat i macocha przejęli watahę. Są głodni władzy i zrobią wszystko, by ją utrzymać, nawet jeśli oznaczałoby to zabicie mnie, dziedziczki mojego ojca.

– Wynoś się z mojego pokoju, Vince – rozkazałam, używając mojego tonu Alfy. Mój przyrodni brat uciekł w popłochu, a ja odetchnęłam z ulgą, choć wiedziałam, że jutro wymyślą plan, by się mnie pozbyć. Byłam dla nich zagrożeniem.

– Co masz na myśli, mówiąc, że sprzedałaś mnie temu okrutnemu Alfie?! – wykrzyknęłam, zszokowana patrząc na macochę. Jęknęła, zamykając oczy, jakby wcale nie zrzuciła na mnie bomby.

– Potrzebujemy pieniędzy, by spłacić nasze długi, a ty jesteś ładna – wzruszyła ramionami.

Po śmierci mojego ojca wataha poniosła ogromne straty finansowe przez moją macochę, Evelyn, albo „Złą”, jak ją nazywam. Jest fatalna w zarządzaniu finansami, ponieważ wydaje fundusze watahy na rozpieszczanie się diamentami. Firma ostatecznie straciła partnerów, a większość z nich odmówiła współpracy z nami przez jej dumną i obojętną naturę, więc wycofali swoje wsparcie, czyniąc nas celem dla wyrzutków.

Spojrzałam z nienawiścią na przyrodniego brata, który wczoraj w nocy prawie mnie napadł. Nie wygląda na zawstydzonego swoimi czynami. Vince mnie nienawidzi i zrobi wszystko, by się mnie pozbyć, nawet jeśli oznacza to sprzedanie mnie niebezpiecznemu Alfie, Edwardowi Chasii, potężnemu Alfie Likanów w regionie zachodnim. Podobno jest kuzynem Króla Likanów. Edward i jego trzej bracia to bezlitośni mordercy, którzy przejmują watahy zbyt słabe, by się obronić. Właśnie tak zyskał przydomek: Okrutny Alfa Likanów.

– Nie zrobię tego – powiedziałam stanowczo.

– Nie masz wyboru – syknął Vince, piorunując mnie wzrokiem.

– Nie możecie mnie sprzedać, nowe prawo ustanowione przez Królową tego zabrania. – Nie tak dawno temu kobiety były sprzedawane temu, kto zaoferował najwyższą cenę w transakcjach biznesowych i sojuszach, ale to się skończyło, gdy Królowa Anaiah objęła władzę.

– Nie obchodzi mnie prawo. Naprawdę pozwolisz, by cała praca twojego drogiego ojca poszła na marne, bo odmawiasz bycia z Alfą Edwardem? – Wzbudzała we mnie poczucie winy, wiedziała, jak bardzo kochałam tę watahę. Moi rodzice zbudowali ją z niczego!

– To nie jest taka trudna praca. Wszystko, co musisz zrobić, to zaspokajać seksualne potrzeby Alfy, a kto wie, jeśli będzie z ciebie zadowolony, może nawet uczyni cię swoją oficjalną kochanką, albo jeszcze lepiej, Luną. Ja tak się tutaj znalazłam.

– Znajdziemy sposób, by ocalić tę watahę. Dajcie mi tylko trochę czasu... Będę ciężej pracować i... – Vince mi przerwał.

– Jak możesz być tak samolubna, Cali? Powinnaś się cieszyć, że po raz pierwszy w swoim żałosnym życiu do czegoś nam się przydasz – skrzywił się. Posłałam mu wściekłe spojrzenie, a on napił się whisky, kontynuując przeglądanie warunków umowy. Bracia chcą, by ta wataha im podlegała, aby zapobiec wojnie z ich naturalnymi wrogami, ponieważ znajduje się w samym centrum, a ten, kto ją posiada, zyskuje przewagę. Jednak nie rozumiem, dlaczego muszą mnie sprzedawać, skoro mogliby po prostu zawrzeć z nimi układ.

„Zrobiliby to prędzej czy później, żeby tylko się nas pozbyć” – szczeknęła moja wilczyca. Nienawidziła tej dwójki, ale niestety nie mogłyśmy nic zrobić. Vince był Alfą tej watahy, a ja mogłam jedynie słuchać, nawet wbrew własnej woli.

– Teraz, gdy Chasia spłacił nasz dług, zainwestował w firmę i będziemy pod ich ochroną, wszystko będzie łatwiejsze.

– Jestem z ciebie dumna, mój synu – chwaliła go Zła, wyglądając na zadowoloną z siebie.

– A ona?

– Jeden z braci przyjedzie po nią i przestanie być naszym problemem – odpowiedział, mówiąc tak, jakbym w ogóle tam nie stała. Łzy popłynęły mi po twarzy, gdy pobiegłam do swojego pokoju, zamykając za sobą drzwi na klucz.

Po godzinach płaczu napisałam wiadomość do mojego przyjaciela, Levy'ego.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki