languageJęzyk

Rozdział 9 Zadzwoń do niej

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Perspektywa Caliany

Alfa zbliżał się w moją stronę. Jego przepełnione nienawiścią spojrzenie sprawiało, że miałam ochotę się skulić, ale nie spuszczałam z niego wzroku. Kiedy podszedł blisko, zrobiłam krok w tył i wpadłam na coś. Prawie upadłam na podłogę, gdy poczułam, jak po mojej skórze przebiegają dreszcze. Powoli otworzyłam oczy i zorientowałam się, że jestem w jego ramionach. Zatonęłam w jego hipnotyzującym spojrzeniu. Świat pogrążył się w niebycie, a moja wilczyca zawyła z ekscytacji.

"Jak uroczo" – odezwał się jakiś głos, a on wypuścił mnie z objęć, jakbym go oparzyła. Upadłam na podłogę z głośnym łomotem, przez co syknęłam z bólu.

"Edwardzie!" – skarcił go Jamal. Oczy Alfy migotały między swoim naturalnym kolorem a czernią, zdradzając mi, jak bardzo był wściekły.

"Gdzie ty, do kurwy nędzy, poszłaś bez informowania nikogo?" – ryknął, aż pisnęłam ze strachu.

"Przepraszam, Alfo... Love" – nie potrafiłam poprawnie złożyć zdania. "Love chciała zostać dłużej w lesie, a ja nie zorientowałam się, że jest już ciemno" – powiedziałam, czując ścisk w gardle. Nie powiedział ani słowa, po prostu wyszedł z pokoju. Mój wzrok spotkał się ze spojrzeniem Jamala. Dostrzegłam w nim litość. Westchnął, po czym ruszył za bratem.

Juanita podbiegła do mnie, pomagając mi wstać i przepraszając za grubiaństwo Alfy. Posłałam jej tylko blady uśmiech i poszłam na górę. Kiedy znalazłam się w zamkniętej przestrzeni własnego pokoju, pozwoliłam, by łzy popłynęły swobodnie. Jestem jego przeznaczoną, dlaczego tak mnie traktuje? Jeśli to jest mężczyzna, którym zostałam obdarzona, to nienawidzę tej więzi. Bogini jest dla mnie taka okrutna. Najpierw straciłam jedyną osobę, która mnie naprawdę kochała, mojego ojca; ludzie, którzy mieli mnie kochać, sprzedali mnie; a mój przeznaczony okazał się równie okrutny co oni. Alfa Edward to dla mnie kara. Chciałam nim gardzić, ale nie potrafiłam przez łączącą nas więź przeznaczenia.

Gorące szlochy wyrywały się z moich ust, zaczęłam hiperwentylować, dysząc ciężko i obejmując kolana. Pieprzony Alfa, pieprzony przeznaczony i pieprzona więź. Dlaczego Bogini okazała się tak bezduszna, by połączyć mnie w parę z takim człowiekiem? Zawsze byłam dobra dla wszystkich i nie zasłużyłam na okrucieństwo, jakie gotuje mi życie.

Perspektywa Edwarda

Byłem wściekły, warczałem i przeklinałem. Jak mogła być tak nieostrożna, by opuścić teren bez ochrony? Co, gdyby wpadły w zasadzkę albo coś w tym stylu? Bandyci Deana zbliżali się i sprawiali nam kłopoty.

"Nie powinieneś był jej tak straszyć, Edwardzie" – rozległ się głos Jamala. Przewróciłem oczami i chwyciłem butelkę whisky. Wiedziałem, że zachowałem się jak palant, ale nic na to nie poradzę. Tak bardzo mnie rozzłościła.

'To nie do niej czujesz urazę, ale do uczuć, którymi ją darzysz' – powiedział Ward, a ja go zablokowałem. Nie potrzebowałem przypominania, kim ona dla mnie jest. Nigdy nie czułem czegoś takiego do nikogo i moje własne uczucia przerażały mnie tak bardzo, że nie mogłem dopuścić jej blisko siebie. Nigdy.

"Twój ślub..." – zaczął mój brat, a ja jęknąłem, posyłając mu mordercze spojrzenie.

"Czy to konieczne?"

"Tak" – odpowiedział. Według doniesień ze stada, wszyscy cieszyli się, że znów mają Lunę.

Po przedyskutowaniu tego z bratem zeszliśmy na kolację. Czekaliśmy na moją przeznaczoną, ale nie zeszła na dół.

"Zawołajcie ją."

"Proszę pana, ja... myślę, że po tym, co się wcześniej wydarzyło, chce dziś zjeść w swoim pokoju" – powiedziała jej pokojówka, a ja warknąłem na nią, sprawiając, że się skuliła.

"Nie, zawołaj ją na dół, natychmiast" – zażądałem. Moi bracia byli wprawieni w zakłopotanie moim uporem i unieśli brwi, ale zmierzyłem ich wzrokiem, więc o nic nie pytali.

Pokojówka pobiegła na górę, ale wróciła sama.

"Luna Caliana nie otwiera drzwi, proszę pana" – zameldowała.

Wstałem, by siłą ściągnąć ją na dół. Za kogo ona się uważa, żeby urządzać tu histerie? Kiedy zbliżałem się do jej pokoju, jej odurzający zapach wypełnił moje nozdrza. Musiałem zakryć nos, ale to nie pomogło. Dlaczego, do kurwy nędzy, przez cały pieprzony czas tak apetycznie pachniała? Chciałem zawisnąć nad nią i rżnąć ją, dopóki nie zemdleje. Otworzyłem drzwi siłą, ale zamarłem w bezruchu, gdy zobaczyłem, że smacznie śpi. Mój oddech urwał się, gdy podszedłem do łóżka, przyglądając jej się z uwagą. Usiadłem na skraju łóżka i patrzyłem na nią przez długi czas. Nie mogłem się oprzeć, by nie położyć się obok niej, więc to zrobiłem. Przytuliłem ją do siebie, a ona, o dziwo, wcale się nie obudziła.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 9: Rozdział 9 Zadzwoń do niej - Sprzedana Bezwzględnemu Alfie: Uciekając z Jego Dziedzicem | StoriesNook