Znajdowałam się w apartamencie Alfy, sprzątając go tak, jak robiłam to niemal każdego dnia, kiedy nagle poczułam na sobie czyjeś dłonie. Podskoczyłam z przerażenia i chwyciłam się za klatkę piersiową. Posłałam mordercze spojrzenie mężczyźnie, który śmiał mnie dotknąć.
– Hej, to ty – powiedział. Rzuciłam mu pełne obrzydzenia spojrzenie, dając do zrozumienia, jak bardzo go nienawidzę.
– Z drogi – wa






