Powietrze pachniało solą i morską wodą, przesycone ciężarem oceanu.
Alejandro stał na skraju molo, a drewniane deski pod jego butami cicho skrzypiały, podczas gdy ocean rozciągał się przed nim.
Przyszedł tu, ponieważ było to jedno z niewielu miejsc, które niczego od niego nie wymagało. Żadnych strażników, żadnej rodzinnej polityki, żadnego ciężaru odpowiedzialności przytłaczającego jego barki. Ty






