languageJęzyk

Rozdział 3: Odurzony

Autor: Aeliana Moreau 5 kwi 2026

Nivera odchodziła, a jej serce waliło jak młot, na ciele zaś pojawiła się gęsia skórka. Czuła na sobie wzrok tego dupka, ale nie odważyła się obejrzeć za siebie.

Jakim prawem chwycił ją za talię i tak się do niej zbliżył? Co gorsza, jakim prawem jej ciało zareagowało na jego dotyk tak pozytywnie?

Był dla niej wyłącznie nieuprzejmy i oceniający, ale część niej nie mogła przestać myśleć o tym, jak bardzo był przystojny i jak silny był jego uścisk na jej talii.

Wystarczająco silny, by ją przytrzymać, ale nie na tyle, by zrobić jej krzywdę. Była pewna, że taki sam byłby w łóżku.

"Przestań, Nivera" – zbeształa samą siebie.

Dzisiejszy wieczór kręcił się wokół Nathaniela i przywrócenia jej kariery na właściwe tory. Nie mogła pozwolić sobie na dekoncentrację.

Biorąc głęboki oddech, ruszyła w stronę strefy VIP, gdzie przebywał Nathaniel.

Jej klatka piersiowa zaciskała się z każdym krokiem, zarówno ze strachu, jak i z powodu fali obrzydzenia, którą musiała przełknąć.

Nathaniel Blackwell. Mężczyzna, który o mało nie zrujnował jej życia, i którego teraz była zmuszona błagać i uwodzić w desperackiej próbie ocalenia kariery.

Jej rozkwitająca kariera modelki drastycznie podupadła w momencie, gdy na jej drodze stanął Nathaniel Blackwell, jeden z najbardziej wpływowych i niebezpiecznych ludzi w Hollywood.

Zagonił ją w róg w jej przebieralni po pewnym prestiżowym wydarzeniu i próbował się z nią przespać.

Nie wahała się ani chwili, spryskując go gazem pieprzowym i uderzając kolanem w krocze, zanim uciekła.

Od tamtej nocy Nathaniel postawił sobie za cel zrujnowanie jej kariery. Drzwi, które niegdyś stały przed nią otworem, teraz zatrzaskiwano jej przed nosem.

Agencje, fotografowie i marki nagle przestali odpowiadać na jej telefony. Jej niegdyś kwitnąca kariera modelki w ciągu kilku tygodni zaczęła chylić się ku upadkowi.

Porażka nie wchodziła w grę. Gdyby poniosła klęskę zawodową, jej życie znów stałoby się własnością ojca, a na samą tę myśl przechodził ją dreszcz.

Otaczało go kilku innych mężczyzn, którzy śmiali się zbyt głośno i pili zbyt dużo. Skóra jej cierpła, gdy jego jasne, zielone oczy zabłysły na jej widok.

"Nivera" – przeciągnął, wyciągając w jej stronę ramiona. Jego głos był słodki, uśmiech równie fałszywy co urok, który próbował roztaczać. "Nie myślałem, że naprawdę się pojawisz" – powiedział.

Wymusiła kokieteryjny uśmiech, ujmując jego dłoń. Żółć podeszła jej do gardła, gdy pociągnął ją, by usiadła obok niego, a jego oczy natychmiast zjechały na jej piersi.

Ten bydlak nawet nie próbował ukryć faktu, że się gapi.

"Nathaniel, uznałam, że czas to naprawić. Myślałam o tym, jak wcześniej przesadziłam, i… cóż, chciałam przeprosić". Jej głos był miękki i uwodzicielski.

Uśmiech Nathaniela poszerzył się, a jego wzrok bezwstydnie prześlizgiwał się po jej ciele. "Przesadziłaś? Tak nazywasz to, co zrobiłaś?" – szepnął jej do ucha, a ona skrzywiła się z bólu, gdy wbił paznokcie w jej dłoń.

Jej żołądek zwinął się w supeł, ale utrzymała fasadę, lekko się nachylając. "Byłam… rozemocjonowana. Wiesz, poczułam się zaskoczona". Słowa smakowały goryczą, ale Nathaniel zdawał się tego nie zauważać ani tym nie przejmować.

Jego dłoń sięgnęła jej talii i musiała zwalczyć w sobie chęć odrzucenia go, gdy przyciągnął ją bliżej. "Masz szczęście, że potrafię wybaczać. Inny facet by cię zniszczył za to, co zrobiłaś".

Potrafi wybaczać, jasne! Ten kretyn zrujnował jej karierę.

"Właśnie dlatego przyszłam tu dziś wieczorem. By pokazać ci, jak bardzo mi przykro… i być może ci to wynagrodzić?"

Jej plan był prosty: udawać, że przeprasza Nathaniela, zachowywać się tak, jakby była gotowa dać mu to, czego chciał, i zwabić go do pokoju hotelowego.

Gdy zostaną sami, miała zamiar wstrzyknąć mu łagodny środek uspokajający, rozebrać go i zrobić kompromitujące zdjęcia.

Mając je w ręku, w końcu zyskałaby odpowiedni środek nacisku, by zmusić go, żeby dał jej spokój.

Miejmy nadzieję.

"Wspaniale, napijmy się!" Dokładnie w tym momencie ktoś postąpił naprzód i nalał jej drinka. Odmowa byłaby niegrzeczna, więc upiła trochę alkoholu.

"No dalej, Nivera, oboje wiemy, że nie należysz do nieśmiałych, jeśli chodzi o alkohol", Nathaniel zmrużył na nią oczy. "No dajesz, kochanie, pij do dna!"

Choć powiedział to swobodnie, usłyszała w jego głosie podtekst rozkazu, więc wypiła całą zawartość na raz.

Oczy Nathaniela zalśniły z zachwytu, gdy nalał jej kolejny kieliszek. "Wiedziałem, że w końcu pójdziesz po rozum do głowy. Kiedy skończę, stąd znikamy? W apartamencie na górze jest o wiele intymniej".

"Brzmi idealnie" – mruknęła, podnosząc kieliszek do ust.

Kiedy to zrobiła, jej ciało zesztywniało. Poczuła to: to nieomylne uczucie bycia obserwowaną. Skóra ją mrowiła i odważyła się spojrzeć na drugą stronę sali.

Tam był. Ten dupek z wcześniejszego zdarzenia.

Stał na balkonie z widokiem na klub, jedną dłonią chwytając barierkę, drugą trzymając w kieszeni.

Jego ciemne oczy były w nią wpatrzone, a wyraz jego twarzy był twardy i nieugięty, zupełnie jak u drapieżnika oceniającego ofiarę.

Nawet z tej odległości czuła intensywność jego spojrzenia.

Dlaczego wciąż na nią patrzył? Zaklęła w duchu, próbując zignorować jego wzrok, ale jego obecność zdawała się nad nią górować.

"Coś nie tak?" – zapytał Nathaniel, a jego głos przywrócił ją do rzeczywistości.

Szybko potrząsnęła głową, przyklejając do twarzy uśmiech. "Skądże. Po prostu… jestem podekscytowana" – skłamała, sunąc palcami po jego ramieniu.

Nathaniel na moment się rozproszył, gdy jakiś mężczyzna coś do niego powiedział, a ona nie mogła powstrzymać się od ponownego zerknięcia w stronę balkonu.

Alejandro wciąż tam był, jego uwaga pozostawała niezachwiana. Niezadowolenie było wyryte w każdej rysie jego twarzy i nawet nie próbował tego ukryć.

Ich oczy się spotkały i przez krótką chwilę wydawało się, jakby zgiełk klubu całkowicie wyblakł. Powietrze między nimi zgęstniało, a napięcie stało się duszące.

Przestań patrzeć, powiedziała do siebie, ale nie potrafiła. Zupełnie jakby te jego oczy stanowiły portal do jakiegoś transu, w który ją wprowadzał.

Serce Nivery podskoczyło z ulgi, gdy Alejandro przerwał to wpatrywanie, a wszystko to za sprawą ochroniarza, który podszedł i szepnął mu coś do ucha.

Nie zaszczycając jej już ani jednym spojrzeniem, odwrócił się i ruszył w stronę schodów, znikając w tłumie.

Ulgą i czymś jeszcze – czymś, czego nie potrafiła do końca nazwać – obmyło ją całą.

Ciężar jego wzroku zniknął, ale wrażenie po nim pozostało, jako że wciąż czuła, jak bardzo ją oceniał za to, że jest z Nathanielem.

Fakt, że zachowywała się jak dziwka, tylko potwierdzał jego punkt widzenia, mimo że nie była to prawda, i zmarszczyła brwi, czując, jak ogarnia ją duszność. Kim on był, żeby ją oceniać, nie znając całej historii?!

Musiała oczyścić myśli, w przeciwnym razie zawiedzie. "Nathaniel, muszę skorzystać z toalety, zaraz wracam" – powiedziała, wstając.

Westchnęła i przygryzła wargi, powstrzymując się przed uderzeniem go, gdy klepnął ją w tyłek.

"Wracaj szybko. Spodoba ci się apartament" – rzucił z lubieżnym uśmiechem. "Widok stamtąd jest niemal równie olśniewający jak ty".

Wymusiła śmiech, podczas gdy jej myśli pędziły jak szalone. To było to. Jej plan wszedł w życie. Teraz wystarczyło tylko utrzymać nerwy na wodzy na tyle długo, by to sfinalizować.

Szybko udała się do toalety i gdy już tam dotarła, odkręciła kran i opłukała twarz wodą.

"Weź się w garść!" – powiedziała do siebie. Na szali była nie tylko jej kariera, ale i życie, i niech ją szlag, jeśli wróci do tamtego świata.

Na jej twarzy pojawił się grymas, gdy uderzyły w nią nagłe zawroty głowy, przez które świat zaczął wirować.

Nivera natychmiast ponownie odkręciła kran i jeszcze raz ochlapała twarz wodą, ale to uczucie nie ustąpiło, co więcej, zaczęło jej być gorąco na całym ciele.

Dlaczego tak… Szlag! Przeklęła, a jej oczy rozszerzyły się z przerażenia, gdy dotarło do niej, że Nathaniel podał jej narkotyki. To musiało być jedyne wyjaśnienie.

Dlatego tak bardzo zależało mu, żeby wypiła to wino, i teraz, gdy o tym myślała, przypomniała sobie, że nie widziała, aby on sam pił z tej samej butelki.

"Nie, nie, nie!" – krzyknęła z rozpaczą. Nie ma mowy, by mogła zrealizować to zadanie, będąc pod wpływem narkotyków.

Nivera zamarła, gdy drzwi do łazienki się otworzyły, i zobaczyła w nich dwóch mężczyzn. Ludzi Nathaniela.

Niepostrzeżenie sięgnęła do torebki, otworzyła ją i chwyciła gaz pieprzowy.

"Panowie, w czym mogę pomóc?" – zapytała i zdała sobie sprawę, że jej słowa są niewyraźne.

"Szef czeka. Chodź, wracamy do klubu" – powiedział jeden z mężczyzn, gdy podeszli bliżej.

Ściskając mocno gaz pieprzowy, obróciła się dokładnie w momencie, gdy mężczyźni weszli w jej przestrzeń osobistą i nie tracąc czasu, psiknęła im w oczy.

"Pierdol się, suko!" – przeklął jeden z nich, biorąc na nią zamach.

Udało jej się o włos zrobić unik, ale drugi mężczyzna zdołał złapać ją za nadgarstki. Nivera spryskała go znowu gazem i ugryzła w dłoń, by ją puścił.

Jej plan zadziałał, gdyż mężczyzna puścił ją, jęcząc z bólu, a ona nie tracąc ani chwili rzuciła się do ucieczki z toalety.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3: Odurzony - Uciekająca zdobycz diabła | StoriesNook