Nie zaszła daleko. Powinna była wiedzieć, że jej się nie uda.
Niverze udało się wymknąć z samego przyjęcia i była już w drodze do wyjścia, jej palce niemal muskały klamkę, kiedy się pojawił — cichy jak cień.
Początkowo nic nie powiedział. Nie musiał. Spojrzenie, którym ją obdarzył, wystarczyło, by krew ścięła się w jej żyłach.
Zrobił krok do przodu.
"Zaszłaś aż tutaj, Cabezota" – pochwalił ją, a j






