– Ty pieprzona suko! Ukradłaś moje dziecko! – wrzeszczy na mnie Melisa. Chyba zupełnie nie myśli trzeźwo, bo chwyta oburącz za kraty celi. W swojej gniewnej histerii wcale ich nie puszcza. Zamiast tego szarpie drzwiami, nie przestając na mnie wrzeszczeć. – To moje szczenię! Ukradłaś moje szczenię! Kochałam ją, a ty mi ją zabrałaś!
Jej wybuch przez kilka sekund całkowicie mnie zaskakuje. Nie spodzi






