– Aaa! – krzyczę, trzymając dłoń taty. Siedzi obok mnie, próbując dodać mi otuchy. Widzę, jak chwyta moją rękę mocniej i odwzajemnia uścisk.
– Świetnie ci idzie – próbuje mnie uspokoić.
– Chcę moich partnerów. Chcę więcej leków przeciwbólowych – błagam wszystkich zgromadzonych w pokoju. Od godzin próbuję powstrzymać moje dziecko przed przyjściem na świat, ale przy tej panice i stresie, które odczu






