– To nie jest pocieszające – warczę, idąc za wujkiem Williamem. Mój poziom stresu nadal jest wysoki. To wcale nie pomaga go obniżyć. Ale wujek William idzie dalej, aż znajdujemy się kilka drzwi od sali Amy, żeby nie mogła nas podsłuchać. – Williamie?
– W jej krwi są markery wskazujące, że może być w ciąży – mówi, zatrzymując się.
– Amalie... – zaczynam, czując, jakby ziemia usunęła mi się spod nóg






