„Bądź ostrożna” – mówię Rose, wręczając jej zimne ognie. Cóż, właściwie to wręczam je Markowi, bo to on trzyma swoje dłonie na rączkach Rose. Mała uśmiecha się promiennie, gdy we dwójkę zaczynają machać iskrzącym patykiem. Prawie miałam mały atak paniki, ale wtedy Cal znów objął mnie ramionami.
„Nie pozwoli jej się poparzyć” – zapewnia mnie Cal.
Chcę mu wierzyć, naprawdę. Ale płonące zimne ognie t






