– Mamusiu! Zlobiliśmy ciastećka z ceko-mikami! – krzyczy z ekscytacją Rose z werandy, gdy się zbliżamy.
Nie mogę powstrzymać śmiechu. Znowu przekręciła „kawałki czekolady”, ale tym razem wyszło to jeszcze słodziej. – Czuję ich zapach – śmieję się, biegnąc naprzód. Biorę Rose na ręce i mocno przytulam.
Tak jak przewidziałam, Rose marszczy nos na nasz zapach. – Mamusiu, dziwnie pachniesz – narzeka.






