George wpatrywał się w Louisę, nie mogąc oderwać od niej wzroku.
Jej ramiona, nogi, szyja i twarz były pokryte ranami – szokujący widok, na który przewracało mu się w żołądku. Żadne wyjaśnienia nie były potrzebne; obrażenia mówiły same za siebie.
Jego spojrzenie pociemniało z udręki, gdy Louisa odwzajemniła wzrok, a jej głos brzmiał niepokojąco spokojnie.
– George, gdybyś tamtego dnia nie złamał






