Kaelen
E-mail przychodzi, gdy szykuję się do pracy.
Jest z kancelarii prawnej. Temat: „Pilna sprawa prawna: Wymagana obecność”.
Moja pierwsza myśl to Vespera. Może próbuje mnie pozwać za niedotrzymanie warunków kontraktu lub publiczne upokorzenie po tym, jak zerwałem zaręczyny na wystawie, choć nie ma ku temu żadnych podstaw. Szybko skanuję wiadomość, odnotowując godzinę i jutrzejszą datę. Żadnych






